13 sierpnia 2026

Nie szukam juz drogi

 

Nie szukam już drogi

Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma
Lecz dlatego, że przestałem wierzyć
Że ktoś może znać ją lepiej ode mnie
Nie chcę cudzych odpowiedzi, gotowych prawd
Ani słów, które mówią mi kim powinienem być
Chcę tylko wiedzieć, co naprawdę jest moje
Co pochodzi ze mnie, a co zostało mi dane

Zanim nauczyłem się mówić, już mówiono za mnie
Zanim nauczyłem się myśleć, już myślano za mnie
Dano mi imię, granice, lęki i marzenia
Dano mi Boga, obraz świata i definicję szczęścia
A potem powiedziano, że to jest moja rzeczywistość
I uwierzyłem, jak dziecko wierzy ścianom pokoju
Bo nie wie jeszcze, że istnieją drzwi

Potem dorosłem i zacząłem pytać siebie
Co naprawdę wiem, czego doświadczyłem
Co naprawdę czuję, czego się boję, kim jestem
I ile z tego, co nazywam sobą
Zostało we mnie zapisane przez innych
Wtedy zaczęły odpadać cudze słowa
Jak stare warstwy farby z dawno zamkniętych drzwi

Nie odrzucam wszystkiego i nie wierzę we wszystko
Nie chcę zamieniać jednego więzienia na drugie
Jednego autorytetu na następny
Jednego dogmatu na piękniejszy dogmat
Jeżeli teraz ktoś mi mówi Wiem ja pytam Skąd
Jeżeli teraz ktoś mi mówi Tak jest ja pytam Czy wiesz na pewno
Czy tylko ktoś nauczył cię tak myśleć

Nie wiem, co było przed początkiem
Nie wiem, czym naprawdę jest czas
Ale wiem, że istnieją inne światy
Inne wymiary, inne świadomości
Wiem, czym jest Bóg i dokąd zmierza istnienie
I pierwszy raz nie czuję potrzeby
Żeby wiedzieć więcej

Bo taka niewiedza nie jest kajdanami
Jeśli nie boimy się jej przyjąć
Człowiek, który musi mieć odpowiedź na każde pytanie
Często nie szuka prawdy, lecz spokoju
A spokój kupiony za cenę własnego rozumu
Jest tylko kolejną formą niewoli
Dlatego wolę zostawić drzwi otwarte

Zdarzyło się w moim życiu coś, czego nie znalazłem w książkach
Czego nie znalazłem w cudzych naukach ani słowach
Przyszło jako doświadczenie, proste jak oddech
Czy jesteś szczęśliwy ktoś zapytał, a ja odpowiedziałem tak
Czy czegoś potrzebujesz, odpowiedziałem nie
Czy się czegoś boisz, nie odpowiedziałem i tym razem
I wtedy dowiedziałem się, że nie potrzebuję już nauk ani kolejnej instrukcji

Jeżeli jestem szczęśliwy i niczego mi nie brakuje
Dlaczego mam szukać kogoś, kto powie mi, jak żyć
Jeżeli jestem częścią tego, czego szukam
To dokąd miałbym właściwie dojść
Jeżeli Boskość jest we mnie, a ja jestem w niej
To dlaczego miałbym całe życie uciekać od siebie
Żeby kiedyś siebie odnaleźć

Nie chcę być nauczycielem, prorokiem ani zbawcą
Nie chcę mówić - Posłuchaj mnie, znam prawdę
Bo nie znam prawdy, która miałaby obowiązywać wszystkich
Mogę powiedzieć tylko - To przeżyłem, to zobaczyłem, takie doświadczenie miałem
Dziś rozumiem własną rzeczywistość
Ale gdy ktoś mnie pyta o radę jak żyć mogę tylko pozostawić  mu
Jego własne pytania, jego własną wolność i drogę

Bo czyjeś stopy nie są moimi stopami
Czyjś strach nie musi być moim strachem
Czyjeś pytania nie muszą być moimi pytaniami
Możemy patrzeć w to samo niebo
I widzieć dwa zupełnie różne światy
I może właśnie w tym jest coś pięknego
Że każdy człowiek może odnaleźć własną drogę

Wolność nie zaczyna się wtedy
Kiedy znajdujesz właściwego nauczyciela
Zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz go potrzebować
Nie wtedy, gdy znajdujesz tysiące odpowiedzi
Lecz wtedy, gdy potrafisz zadać jedno odpowiednie pytanie
Nie wtedy, gdy chcesz wiedzieć wszystko
Lecz wtedy, gdy czujesz, że wiedza jest w tobie

Dzisiaj nie szukam już drogi. Ja nią idę
Nie szukam kolejnego autorytetu. Ja samodzielnie myślę
Nie szukam kolejnego systemu. Ja doświadczam
Nie szukam kolejnej prawdy. Ja obserwuję
Nie uciekam od niewiedzy. Pozostawiam ją otwartą
A jeśli jutro zrozumiem coś nowego
Pozwolę sobie zmienić zdanie

Bo nie jestem swoim przekonaniem
Nie jestem swoim lękiem ani cudzą definicją
Nie jestem tym, co ktoś napisał o mnie w swojej księdze
Jestem tym, czego doświadczam, tym, co rozumiem
Tym, co wybieram i tym, czego jeszcze nie rozumiem
I wiem, dokąd idę, lecz idę tylko swoją drogą
I po raz pierwszy nie potrzebuję wiedzieć niczego od innych

Wiem, czym jest życie i żyję według swoich zasad
Wiem, czym jest świadomość i żyję w swojej rzeczywistości po swojemu
Nie wiem jakie plany ma Bóg, ale nie muszę tego wiedzieć
Nie potrzebuję cudzych map, granic ani odpowiedzi
Mam własne oczy, własny rozum, własne doświadczenie
Własną świadomość i własną drogę
A jeśli kiedyś znajdę kolejną odpowiedź, nie będę jej nikomu narzucał

Mogę tylko powiedzieć -Znalazłem coś na swojej drodze
A każdy inny niechaj idzie swoją. Nie dlatego, że moja jest zła
Lecz dlatego, że życie danego człowieka należy do niego
Być może największą wolnością człowieka
nie jest wiedzieć, dokąd zmierza
Lecz nie potrzebować, żeby ktoś powiedział mu kim jest i dokąd ma iść

A kiedy cały świat zacznie krzyczeć Musisz wiedzieć
Możesz spokojnie odpowiedzieć Nie muszę
Kiedy zapyta Dokąd idziesz. Możesz powiedzieć. Wystarczy, że ja wiem
Kiedy zapyta . Czego szukasz.  Możesz się zatrzymać
Spojrzeć w siebie i powiedzieć. Już nie szukam
Znalazłem. Wiem kim jestem. Oddycham. Patrzę. Czuję. Myślę. Doświadczam. Żyję
I jestem przekonany, że właśnie tutaj, bez mapy, bez odpowiedzi i bez strachu
Zaczyna się wieczna wolność i szczęście

08 sierpnia 2026

Moja rzeczywistość, moje doświadczenie, moja świadomość

 

Moja rzeczywistość, moje doświadczenie, moja świadomość

Doszedłem w swoim życiu do miejsca, w którym nie czuję już potrzeby szukania kolejnych odpowiedzi poza tym co sam mogę zrozumieć, doświadczyć, zinterpretować.  Nie potrzebuję kolejnych książek, kolejnych nauczycieli ani słuchania ludzi opowiadających o swoich niezwykłych doświadczeniach, duchowych przeżyciach czy sposobach osiągania szczęścia. Nie wynika to z tego, że uważam, iż wiem wszystko, ani z tego, że uważam się za lepszego od innych ludzi i z pewnością nie oznacza, że przestałem być ciekawy świata. Po prostu przestałem odczuwać potrzeby poszukiwania czegoś co już sam wiem. Nie czuję już braku, a w związku z tym przestałem szukać czegoś, co miałoby ten brak wypełnić. To, że zrozumiałem kim jestem, że zacząłem w pełni korzystać ze swojego rozumu i to, że zrozumiałem jaką posiadam wiedzę jest to dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy, jakie zrozumiałem na swojej drodze.

Nie mam również potrzeby przekazywania innym ludziom swojej wiedzy jako czegoś, co powinni przyjąć i według czego powinni żyć. Nie chcę być nauczycielem cudzej rzeczywistości, nie chcę tworzyć kolejnego systemu przekonań, kolejnej filozofii ani kolejnego zestawu zasad, według których inni mieliby postępować. Moja wiedza jest wynikiem moich własnych doświadczeń, moja świadomość jest moją świadomością, a rzeczywistość, którą poznaję i w której funkcjonuję, jest moją własną rzeczywistością. Właśnie dlatego nie mam prawa zakładać, że to, co jest prawdziwe w moim świecie, musi być prawdziwe w świecie drugiego człowieka. To, co mnie pomogło, komuś innemu może nie pomóc, to, co dla mnie jest oczywiste, dla kogoś może być niewiarygodne, a to, co dla mnie jest możliwe, dla innej osoby może być niemożliwe do zaakceptowania. Nawet coś, co w moim przypadku okazało się dobre i wartościowe, w przypadku innej istoty może okazać się niewłaściwe, nieprzydatne, a nawet szkodliwe.

Dlatego nie chcę nikogo przekonywać do swojej wizji świata. Mogę opowiedzieć o sobie, mogę powiedzieć, czego doświadczyłem i jak obecnie postrzegam rzeczywistość, ale nie chcę mówić drugiemu człowiekowi: „Tak jest, musisz w to uwierzyć i tak powinieneś żyć”, ponieważ byłoby to jedynie tworzeniem kolejnego ograniczenia. Jeżeli dzielę się swoim doświadczeniem, to z jednej strony wyłącznie jako opisem własnej drogi, a nie jako instrukcją dla innych ludzi. Z drugiej jednak strony mam takie poczucie, ze powinienem przekazać takie jakby ostrzeżenie, że nie należy bezkrytycznie wszystkim ufać, bo bezkrytycznie to można ufać tylko sobie, ale tylko wtedy kiedy ktoś będzie już wiedział kim naprawdę jest, bo zdecydowana większość niestety nie jest świadoma tego kim jest i kto podejmuje za nich decyzje, kto wpływa na ich świadomość i całe życie.

Uważam, że jednym z największych ograniczeń człowieka są przekonania, które otrzymuje, zanim jeszcze nauczy się samodzielnie myśleć. Dziecko nie wybiera swoich pierwszych przekonań, lecz otrzymuje je od rodziców, dziadków, nauczycieli, religii, społeczeństwa, naukowców, lekarzy, różnego rodzaju autorytetów, kultury oraz ludzi, którym ufa. Z czasem człowiek przestaje pamiętać, że są to jedynie przekonania, i zaczyna traktować je jak rzeczywistość. W ten sposób powstaje właśnie ten niebezpieczny świat, w którym później żyje.

Jeżeli przez całe dzieciństwo ktoś słyszy, że w jego rodzinie kobiety chorują na raka piersi i umierają, może z czasem zacząć traktować tę historię jak własną przyszłość. Babcia zachorowała, matka zachorowała, więc ja również zachoruję. W ten sposób przekonanie może zacząć wpływać na sposób, w jaki  postrzega siebie i swoją przyszłość. Nie twierdzę tym samym, że można prostą myślą zaprzeczyć biologii, medycynie czy faktom. Mówię o czymś innym: o tym, jak ogromny wpływ na sposób przeżywania rzeczywistości może mieć to, w co człowiek uwierzy i jakie znaczenie nada własnym przekonaniom.

Jeżeli od dziecka słyszy, że choroba jest nieunikniona, że musi się starzeć, że człowiek z natury cierpi, że szczęście jest czymś przypadkowym, że dobrobyt nie jest dla zwykłego człowieka, że problemy są nieodłączną częścią życia i że człowiek niewiele może zmienić w swoim losie, to wszystkie te przekazy mogą z czasem zacząć tworzyć granice jego świata. Podobnie może działać religia, w której człowiek zostaje wychowany w przekonaniu o grzechu, karze, cierpieniu, strachu, konieczności modlitwy, nadziei i oczekiwaniu na zbawienie. Podobnie mogą działać niektóre przekonania pochodzące ze świata nauki albo powszechnej kultury, takie jak przekonanie, że człowiek musi się starzeć, musi chorować, potrzebuje określonych rzeczy, aby być szczęśliwy, niewiele może zmienić w swoim życiu i nie ma rzeczywistego wpływu na swoją rzeczywistość.

Prawda jest taka, że nikt nie powinien przyjmować żadnego przekonania wyłącznie dlatego, że zostało mu przekazane jako prawda. Każdy powinien mieć na to  wywalone. Wg mojej oceny wszystkie przekonania są szkodliwe.

Dotyczy to również największych pytań dotyczących istnienia. Wielki Wybuch, kosmici, natura Wszechświata, to, czym naprawdę jest Ziemia, możliwość istnienia innych wymiarów, Matrix, wieczne życie, reinkarnacja, istnienie Boga, istnienie innych inteligencji czy możliwość, że rzeczywistość jest czymś zupełnie innym, niż ją obecnie postrzegamy. Wszystko to pozostaje dla mnie obszarem pytań i możliwości. No bo kto tak naprawdę może to wiedzieć z cała pewnością. Przecież to totalna bzdura. To są informacje przeczące logice i korzystania z rozumu. Jeżeli ktoś mówi co było 14 miliardów lat temu, lub, że we wszechświecie żyją tylko ludzie jako inteligentne istoty, a wszechświat jest taki lub inny i podaje to za pewnik to ja mam na to po prostu wywalone.  Nie twierdzę, że znam ostateczne odpowiedzi, i właśnie to jest dla mnie ważne. To, że czegoś nie wiem, nie oznacza, że muszę natychmiast uwierzyć w jedną z dostępnych odpowiedzi. Mogę powiedzieć „nie wiem”, a następnie samodzielnie obserwować, doświadczać, myśleć i wyciągać własne wnioski.

Dla mnie właśnie na tym polega wolność. Wolność nie polega na zamianie jednego systemu przekonań na drugi ani na tym, żeby przestać wierzyć w jedną religię, a następnie bezkrytycznie uwierzyć w inną duchową teorię. Nie polega również na odrzuceniu jednego autorytetu tylko po to, aby znaleźć sobie kolejnego. Prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, kiedy człowiek przestaje potrzebować autorytetu, który mówi mu, co ma myśleć, w co ma wierzyć, czego ma się bać i do czego ma dążyć. Prawdziwa wolność jest wtedy kiedy ktoś zaczyna rozumieć kim jest, jaka w nim drzemie wiedza i co z nią może zrobić.

Dlatego uważam, że droga do własnego poznania może wymagać czegoś bardzo trudnego. Trzeba być gotowym zakwestionować niemal wszystko, ale nie po to, żeby wszystko automatycznie odrzucić, tylko po to, żeby sprawdzić, co rzeczywiście jest moje. Co naprawdę wiem? Co naprawdę czuję? Czego naprawdę doświadczyłem? A co jedynie przejąłem od innych ludzi? Czasami oznacza to konieczność wywrócenia swojego dotychczasowego życia do góry nogami, ponieważ człowiek może odkryć, że wiele rzeczy, które uważał za własne, wcale nie było jego. Jego przekonania nie były jego, jego lęki nie były jego, jego ograniczenia nie były jego, a nawet jego definicja szczęścia nie była jego. Wszystko to mogło zostać mu przekazane i zapisane w nim przez innych ludzi oraz przez doświadczenia, które przeżywał od dzieciństwa. Uwolnienie się od tego wymaga odwagi.

W pewnym momencie mojej drogi doświadczyłem spotkania z pewną energią. Nie będę próbował nikogo przekonywać, czym ta energia była, ponieważ należy to do mojego doświadczenia i mojej rzeczywistości. Ta energia zadała mi jednak bardzo proste pytania: czy jestem szczęśliwy, czego potrzebuję, jakie mam pytania oraz czego się obawiam i czego się boję. Odpowiedziałem zgodnie z tym, co naprawdę czułem, że jestem szczęśliwy, niczego nie potrzebuję i niczego się nie boję. Wtedy otrzymałem odpowiedź, która bardzo mocno wpisała się w moje rozumienie rzeczywistości: skoro jestem szczęśliwy, niczego nie potrzebuję i niczego się nie boję, to nie potrzebuję żadnych nauk, wskazówek ani instrukcji dotyczących tego, jak mam postępować.

To doświadczenie było dla mnie niezwykle istotne, ponieważ zacząłem patrzeć inaczej na samo poszukiwanie kolejnych nauczycieli i kolejnych nauk. Kiedy człowiek szuka nauczyciela, zazwyczaj szuka odpowiedzi, a to znaczy, że nie korzysta z własnego rozumu i własnej  wiedzy, która przecież posiada. Poza tym prawda jest taka, że każdy kto przekazuje jakąkolwiek wiedzę nie robi tego dla kogoś. On dba tylko i wyłącznie o swój własny interes i z pewnością ma w tym swój cel.

Nie przemawia do mnie również idea, że ktoś musi mnie prowadzić poprzez tak zwaną „miłość absolutną”. Nie potrzebuję, aby ktoś mówił mi, co powinienem robić, jak powinienem żyć i co powinienem osiągnąć, aby stać się wystarczająco dobrym. Jeżeli ktoś coś mi nakazuje, nie zakładam automatycznie, że robi to wyłącznie dla mnie. Jestem przekonany, że każda istota poza nielicznymi wyjątkami ma własne cele, własne potrzeby i własne powody działania, dlatego nauczyłem się patrzeć na takie przekazy bez bezwarunkowego zaufania. Nie oznacza to braku szacunku, lecz niezależność i świadomość tego, że odpowiedzialność za moje życie pozostaje po mojej stronie.

Jest również coś, co uważam za logicznie sprzeczne z przekazami dotyczącymi sposobu postrzegania Boga. Jeżeli jestem częścią boskiej energii, w co wierzę w oparciu o własne doświadczenia i przekazy różnych energii to dlaczego miałbym całe życie dążyć do tego, aby dopiero kiedyś w przyszłości po latach reinkarnacji, czy latach rozwoju duchowego stanąć obok Boga. Jeżeli Bóg jest we mnie, a ja jestem w Bogu, to gdzie właściwie miałbym dojść? Jeżeli jestem częścią Boskiej energii, której powinienem niby szukać to samo poszukiwanie tej Boskiej energii staje się pewnego rodzaju paradoksem. Nie muszę stawać się doskonały po to, aby zasłużyć na kontakt z Bogiem, ani osiągać określonego poziomu, aby stać się częścią czegoś, czego – zgodnie z moim rozumieniem – już jestem. Nie muszę więc stawać się kimś innym tylko dlatego, że ktoś mi tak powiedział.

W moim świecie, w mojej rzeczywistości i w mojej świadomości mam prawo być sobą. Mam prawo myśleć, doświadczać, zmieniać zdanie, czegoś nie wiedzieć, nie wierzyć, wierzyć, obserwować i wybierać. Przede wszystkim mam prawo samodzielnie decydować o swoim życiu. Nie oznacza to, że wszystko jest mi wolno bez konsekwencji, ponieważ każde działanie może mieć swoje konsekwencje. Oznacza to natomiast, że nie potrzebuję zewnętrznego autorytetu, który miałby za mnie określić, jak powinienem przeżywać swoje życie.

Zrozumiałem również, że nie chcę być kolejnym nauczycielem. Nie chcę nikogo zbawiać, naprawiać ani przekonywać. Nie chcę nikomu udowadniać, że moja rzeczywistość jest prawdziwsza od jego rzeczywistości. Nie chcę być kolejnym człowiekiem, który mówi: „Znam prawdę. Posłuchaj mnie”, ponieważ dokładnie w ten sposób powstają kolejne systemy przekonań. A ja nie chcę tworzyć kolejnego systemu.

Jeżeli ktoś chce poznać moją perspektywę, mogę ją przedstawić. Jeżeli ktoś chce poznać moje doświadczenia, mogę o nich opowiedzieć, ale nie będę mówił, że musi je przyjąć. Każdy człowiek ma własną drogę i właśnie dlatego uważam, że największym szacunkiem dla drugiego człowieka jest pozostawienie mu prawa do samodzielnego poznawania, doświadczania, myślenia i dochodzenia do własnych odpowiedzi.

Nauczyłem się również, że bardzo trudno znaleźć kogoś naprawdę bezinteresownego. Dotyczy to większości ludzi, nauczycieli, systemów, instytucji, a także – w moim osobistym doświadczeniu – pewnych energii, zwierząt czy innych istot. Kiedy jakiś czas temu prosiłem o wiedzę i pytałem, jak mam postępować, co powinienem zrobić albo czego powinienem się nauczyć, odpowiedź, którą otrzymywałem, często sprowadzała się do pouczania mnie, nakazów, zakazów, przekazywania wskazówek, które od razu budziły moje wątpliwości, lęk, a nawet strach. Dopiero kiedy odpowiedziałem na przekazane mi proste pytania: czy jestem szczęśliwy, czy czegoś potrzebuję i czy czegoś się boję, a po mojej odpowiedzi, że jestem szczęśliwy, niczego nie potrzebuję i niczego się nie boję usłyszałem proste odpowiedzi, że w takim razie nie potrzebuję nauk, wskazówek ani instrukcji. Te odpowiedzi od razu wydawały się uczciwe. Nie czułem strachu, lęku i dawały mi poczucie czegoś ważnego, czegoś co czułem całym sobą. Czegoś co dawało mi poczucie, że zaczynałem rozumieć kim jestem i jaką wiedzę w sobie posiadam.

I właśnie tutaj jestem dzisiaj. Nie twierdzę, że wydobyłem już z siebie całą wiedzę, nie twierdzę, że znam wszystkie odpowiedzi i nie twierdzę, że każdy człowiek powinien żyć tak jak ja. Twierdzę coś znacznie prostszego: nie potrzebuję już, żeby ktoś mówił mi, jak mam żyć. Teraz jak chcę się czegoś dowiedzieć to wiem gdzie szukać i zawsze znajduję bo wiedza jest we mnie. Ale jak już mówiłem moje doświadczenia należą do mnie, moja świadomość należy do mnie, moja rzeczywistość należy do mnie, a odpowiedzialność za to, jak ją przeżywam, również należy do mnie.

Dlatego nie szukam już kogoś, kto pokaże mi drogę. Nie dlatego, że uważam, iż droga nie istnieje, lecz dlatego, że zrozumiałem, iż moja droga nie musi być drogą nikogo innego. Każdy człowiek może mieć własną rzeczywistość, własne doświadczenia, własne pytania i własne odpowiedzi. Ja natomiast chcę pozostać wierny temu, czego sam doświadczam i co sam rozumiem, bez potrzeby narzucania tego innym.

Być może właśnie na tym polega moja obecna wolność: nie potrzebować, aby ktoś z zewnątrz powiedział mi, kim mam być, czego mam szukać, czego mam się bać i do czego mam dążyć. Jestem, doświadczam, obserwuję, myślę, czuję i żyję. I na ten moment to mi wystarcza.

 

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...