07 czerwca 2025

Bajka o smutnych pierogach

 

Bajka o Smutnych Pierogach

W pewnej ciepłej kuchni, pachnącej cebulką i masłem, mieszkały pierogi. Nie były to zwyczajne pierogi — to były Pierogi z Duszą. Każdy z nich miał imię, buźkę zrobioną z ziarenek pieprzu i serce pełne nadzienia. Był tam Seruś, Ruskinek, Jagódka i Kapuśniaczek. Leżały sobie na talerzu, parujące, mięciutkie i gotowe do zjedzenia. Wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w rozkapryszone dzieciaki z nadzieją, że będą im smakowały.

Ale zamiast uśmiechów dzieci i wesołych okrzyków „Mniam, jakie pyszne!”, z nad talerzy  dobiegły tylko dąsy i krzyki:

— Fuuuj, znowu pierogi! Nie chcę! Bleee! Niedobre!

Dzieci odsunęły talerze, tupnęły nogami i pobiegły do swojego pokoju, zostawiając pierogi samotne i smutne. Kapuśniaczek zaczął cicho szlochać, a Jagódka spuściła wzrok.

— Czemu nikt nas nie chce? — westchnął Seruś, tracąc apetyczną parę.

— Może nie jesteśmy już modne… — zasugerował Ruskinek. — Może teraz dzieci jedzą tylko słodycze, frytki i hamburgery…

I tak pierogi leżały przez cały dzień, coraz bardziej smutne i coraz zimniejsze. Nocą, gdy dom zasnął, talerz zaczął się nagle trząść i cicho stukać o blat. To Pierogi postanowiły uciec z tego nieprzyjaznego dla nich miejsca.

Wyszły przez uchylone okno i potoczyły się w stronę lasu. Po drodze spotkały inne pokarmy i przekąski dla dzieci: naleśniki z dżemem, które uciekły z przedszkolnej stołówki, zupę pomidorową w termosie, pulpeciki w bułce i smakowite kanapki. Wszystkie te potrawy były smutne i czuły się niepotrzebne.

— Musimy znaleźć miejsce, gdzie nas pokochają — powiedziała Jagódka.

Wędrowały więc przez łąki i pola, aż dotarły do małego domku pod lasem. W środku mieszkała Babcia Zosia z wnuczkiem Antosiem. Antoś właśnie wstał i powiedział:

— Babciu, jestem głodny! Ale nie chcę płatków. Chciałbym… pierogi, takie jak kiedyś!

Babcia Zosia uśmiechnęła się:

— Ach, moje kochane pierożki… Takie smaczne. Ale niestety, ja nie mam już siły ich  lepić…

Nagle do drzwi zapukał… talerz! A na nim — pierogi!

— Jesteśmy gotowe do zjedzenia! — zawołały chórem.

Antoś nie wierzył własnym oczom, ale był tak głodny i szczęśliwy, że bez wahania zjadł Serusia, Ruskinka, Jagódkę i Kapuśniaczka, jeden po drugim — z szacunkiem, z uśmiechem i z wdzięcznością. Po zjedzeniu przepysznych pierogów Antoś z radością pobiegł do szkoły gdzie opowiedział jaka przedziwna i przepiękna historia mu się przydarzyła

Pierogi wreszcie poczuły się kochane. A dzieci, które grymasiły i wcześniej je odrzuciły, usłyszały o magii talerza i też zaczęły prosić swoje mamy  „te wspaniałe pierogi z duszą”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...