27 czerwca 2026

UFO w kopalni

 

 


UFO w Kopalni

Kilka lat temu, kiedy przebywałem w sanatorium w Cieplicach, pewnego popołudnia siedziałem w parku na ławce, pozwalając, by czas płynął powoli, jak to tam zwykle bywa. W pewnej chwili dosiadł się do mnie mężczyzna, którego znałem jedynie z widzenia. Był znacznie ode mnie starszy, zawsze gdzieś obecny w tle sanatoryjnej codzienności.

Choć wcześniej zdarzało nam się czasem wspólnie czekać na zabiegi, nigdy nie zamieniliśmy ze sobą choćby kilku słów. Tym razem jednak stało się inaczej. Rozmowa zaczęła się niemal sama, jakby była czymś oczywistym.

Zaczęliśmy rozmawiać o różnych sprawach, bez pośpiechu, swobodnie, jak ludzie, którzy znają się od lat. Dzieliliśmy się wspomnieniami i doświadczeniami, opowiadaliśmy sobie o swoich przeżyciach. Z każdym kolejnym zdaniem rozmowa stawała się coraz lżejsza i fajnie nam się ze sobą gadało. W pewnej chwili Stefan bo tak miał na imię powiedział, że w naszym kraju też są dziwne i niewytłumaczalne zjawiska. Nie bardzo wiedziałem o co mu chodzi gdyż wcześniej nie rozmawialiśmy o niczym co miało by związek z jakimikolwiek dziwnymi zjawiskami. Miałem jednak wrażenie, że Stefan bardzo chce się podzielić swoją sensacją. Widziałem UFO, wypalił nagle. UFO? Gdzie zapytałem zdziwiony tym co powiedział. Tak UFO, a właściwie to taki bardzo duży statek obcych z kosmosu. Kiedy zacząłem mu się przyglądać i zastanawiałem się co powiedzieć Stefan wyjął telefon komórkowy i powiedział. Coś ci pokażę. To dowód. Następnie pokazał mi dwa zdjęcia. Po obejrzeniu tych zdjęć nadal nie wiedziałem co powiedzieć, ale w końcu zapytałem gdzie to UFO widział. Wtedy zaczął opowiadać, że jak był w podziemiach kopalni, którą zwiedzał wraz jakąś grupą to zachciało mu się bardzo iść za potrzebą i nie było to sikanie. Wypatrywał więc miejsca gdzie mógł załatwić swoją potrzebę. Trwało to dosyć długo, aż do momentu  kiedy grupa znalazła się na rozwidleniu podziemnych chodników. Wtedy zauważył, że jakieś dziesięć, może  piętnaście metrów od niego część jakiegoś chodnika jest zastawiona jakimiś deskami. Podszedł tam i po sforsowaniu przeszkody zdjął spodnie i robił swoje. W pewnej chwili usłyszał z głębi tego chodnika jakiś bardzo dziwny dźwięk, który bardzo go zainteresował. Zaczął więc pomału iść w głąb tego chodnika. Dźwięk jak określił był bardzo dziwny jakby wiatrak, ale taki modulacyjny i do tego w beczce jak to określił. W każdym razie po przejściu około 200 metrów dźwięk stawał się bardziej cichy co go jeszcze bardziej zastanowiło bo jego zdaniem powinien być głośniejszy. Pomyślał, że powinien wracać bo grupa już pewnie jest za daleko aby ją dogonił. Ciekawość była jednak większa i stwierdził, że najwyżej jak wróci do dołączy do innej grupy bo w tej kopalni zwiedzają przez cały dzień. Dlatego bez obaw  szedł za dźwiękiem. Stefan powiedział, że na jego wyczucie szedł jeszcze około kilometr i ten dźwięk stawał się coraz cichszy. W pewnej chwili ujrzał nikłe światło, a raczej taką zamgloną poświatę. Gdy podszedł jeszcze bliżej zauważył coś bardzo dziwnego, coś co nie powinno znajdować się w kopalni. Otóż wyszedł z tego chodnika i znalazł się w olbrzymiej  przestrzeni po środku której znajdował się olbrzymi obiekt w kształcie wielkiego jaja. Powiedział, że ten obiekt mógł mieć około 150, może więcej metrów długości i ze 30 metrów wysokości z tym, że większość tego obiektu znajdowało się poniżej tego chodnika. Stefan zaciekawiony tym chciał podejść bliżej, ale po kilku krokach usłyszał bardzo wysoki przeraźliwy dźwięk. Określił to jak taki głośny pisk. Potem usłyszał jakieś charczenie z kilku stron. Zaczął więc uciekać, a gdy był już w chodniku to jeszcze odwrócił się i zrobił dwa zdjęcia. Charczenie było coraz głośniejsze. Dopiero wtedy wystraszył się i zaczął biec. W każdym razie wszystko dla niego dobrze się skończyło. Dołączył do innej grupy i bezpiecznie wyjechał na powierzchnię. Ale powiedział jeszcze jedno. Kiedy wracał autokarem do domu to słyszał jak ktoś opowiadał,  że członkowie  innych  grup, które  opuszczały kopalnie musiały oddać swoje aparaty fotograficzne, telefony, tablety, a nawet okulary, które zostały im zwrócone po około 30 minutach. Nie wiedziałem co o tym sądzić. W każdym razie zapytałem co to za kopalnia i żeby coś więcej powiedział na temat tego obiektu. Stefan niestety nie chciał powiedzieć jaka to była kopalnia. Nic więcej nie powiedział na temat obiektu. Powiedział tylko, że był on ogromny i niesamowity, i że on nie kłamie, a zrobione przez niego zdjęcia są wyraźne, nie takie jak nieraz pokazywali UFO  w telewizji. Dodał, że żałuje tylko tego, że nie zrobił zdjęć z góry całego obiektu, ale on wie co widział. Zapytałem czy nie przesłał by mi jednego zdjęcia co bez wahania uczynił. Po tej jego opowieści widziałem go jeszcze kilka razy w sanatorium, ale już nie rozmawialiśmy chociaż ja chciałem. Miałem wrażenie, że mnie unika. Sam nie wiem co o tej jego opowieści sądzić, a zdjęcie? Nie mam bladego pojęcia co tak naprawdę przedstawia.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UFO w kopalni

    UFO w Kopalni Kilka lat temu, kiedy przebywałem w sanatorium w Cieplicach, pewnego popołudnia siedziałem w parku na ławce, pozwalają...