13 grudnia 2025

Cały z Pasji-Płomienny Autoportret

 

Cały z Pasji – Płomienny Autoportret

Moje życie to jedno wielkie, nieugaszone płomienne tchnienie

I chociaż niegodziwości rzucały mnie w otchłań głęboką

Która często wydawała się być bez wyjścia

Ja się nigdy nie ugiąłem

Czasem upadałem, ale jeszcze szybciej powstawałem

Bo zawsze miałem cel i pasję

Z moich dłoni wyrastały sterowce i żaglowce z balsy

Gdy byłem jeszcze dzieckiem

Modelarstwo było moim pierwszym lotem w nieznane

Później aparat fotograficzny w dłoniach łapał światło jak motyla

Robiłem zdjęcia fal, twarzy, nieba przed burzą

I bezdomnych siedzących w parku na łąwce

Pływałem w rzekach jeziorach i morzach

Byłem ratownikiem wodnym

Wyciągałem ludzi z toni

A siebie – z własnych ciemności

Miałem akwarium – królestwo ryb rozmaitych

I ptaki w klatkach, które  śpiewały mi o poranku

Psy, które  patrzyły mi w oczy jak bracia

A chomiki biegały w kołowrotkach moich marzeń

Zbierałem znaczki z najdalszych krajów

Które  lądowały w licznych albumach

A stare banknoty i monety opowiadały mi różne historie

Zbierałem stare gazety i etykiety mówiące o piwie

Dla mnie  każdy eksponat był biletem w inną epokę

Rysowałem światy, których nie ma na mapach

Pisałem wiersze, które krwawiły prawdą

Pisałem opowiadania, w których bohaterowie mieli moje blizny

Oglądam filmy, które karmią duszę

I teatr, w którym stawałem się bogiem na trzy godziny

Gram w RPGi gdzie tam mogę być bohaterem, wojownikiem, smokiem

A potem przyszła cisza

Głęboka, ale twórcza

Rozwój duchowy zawładnął mną całkowicie

Medytacja

Podróże poza ciałem

Wyzwolenie serca i duszy

 

Kocham poezję

Czytam ją jak modlitwę

Jak list od kogoś, kto mnie zna lepiej niż ja sam.

A w wolnych chwilach biorę saksofon…

I dmucham w niego całe swoje istnienie

Dźwięk czasem płynie smutny i dziki

Jakby opowiadał o wszystkich niegodziwościach

Które nie zdołały ugasić tej jednej wielkiej pasji

A czasem radosny i łagodny

Bo moje życie – pomimo wszystko

Jest życiem płonącym

I będzie płonąć aż do ostatniego oddechu

Aż do ostatniej nuty

I gdy ten ostatni oddech nadejdzie nie zgaśnie

Tylko eksploduje w ciszy jak gwiazda

Która zbyt długo nosiła w sobie słońce

Wtedy cały wszechświat na moment rozbłyśnie

Moim imieniem wypalonym w wieczności

Był tu człowiek cały z pasji, cały z ognia

I nigdy, przenigdy nie pozwolił sobie zgasnąć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...