19 grudnia 2025

Leśna przygoda we mgle

 

Leśna przygoda we mgle

Mgła jak mleko starego księżyca spływa między pnie

I chociaż cisza panuje dookoła

Tłumi kroki

Ścieżka znika pod stopami

Ja idę zamyślony leśną ścieżką prosto przed siebie

Z bieli tej mgły wyłania się nagle cień delikatny

To sarenki

Trzy, jak trzy krople deszczu zawieszone w powietrzu

Patrzą wielkimi oczami bez lęku

A potem rozpuszczają się znowu w szarości

Idę dalej kilka kroków i…

Jeleń majestatycznie sunie powoli

Jego poroże rysuje się najpierw

Jak korona z lodu

Potem reszta ciała wychodzi z mgły – tak dostojnie

Staje. Oddycha. Jeden oddech, drugi…

Rozgląda się  i znika

Wtem z mgły dochodzi dźwięk trudny do odgadnięcia

To dziki wychodzą zwartą watahą

Czarne grzbiety błyszczą wilgocią

Ryją w pamięci ziemi

Parskają cicho

Przechodzą obok mnie tak blisko

Że czuję ich ciepły, dziki zapach

Nad głową powietrze rozdziera nagły świst skrzydeł

To dzika kaczka przecina mgłę jak strzała

A za nią druga, trzecia i czwarta

Czarne sylwetki na białym niebie szybko znikają

Wtem gdzieś z krzaków kilka bażantów  podrywa się

Eksplozja koloru w tym świecie bez barw

Budzi prawdziwy podziw

Rdzawy błysk, turkot, znajome pianie

I znowu cisza

Nagle szary cień przy spróchniałym pniu przemyka

Żółte oczy wilka tylko ujrzałem tylko na moment

Nie warczał, nie patrzył długo

Przebiegł obok, jakby mnie nie zauważał

Jakby mgła była jego domem

A ja  tylko chwilowym gościem

Idę dalej

Mgła gęstnieje, ścieżka znika całkiem

Ale ja jestem spokojny

Las oddycha ze mną, a ja  z nim

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...