19 grudnia 2025

Sumienie

 

Sumienie

Jak znoszone, dziurawe i śmierdzące skarpety

Wciśnięte w buty od lat tych samych

Wilgotne od potu codziennych kłamstw

Z palcami wystającymi przez dziury

To, które powinno być całe i nienaruszone

Noszę je wciąż

Bo nowe kosztuje za dużo

Trzeba by przyznać, że stare śmierdzą

Może wyrzucić je z hukiem?

I chodzić boso po ostrych kamieniach prawdy

Ale ja wolę ten znajomy smród

Który mówi: „to ja”

Który przypomina mi

Nawet gdy tego nie chcę pamiętać

Nawet gdy inni krzywią nosy

I odwracają głowy

Sumienie – dziurawe jak sito

Przez które przecieka wstyd

Poczucie winy i zażenowanie

Śmierdzi jak stara skóra

Ale wciąż jest i grzeje

Bez niego zimno

Z nim – cuchnie

I tak idę dalej

W tych samych skarpetach

Bo wyrzucić je

Oznaczałoby przyznać

Że jestem zupełnie nagi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...