16 grudnia 2025

Saksofon - moja pasja

 

Saksofon – moja pasja

Przez lata nosiłem w sobie ten dźwięk

Głęboki, ciepły, jak głos starego przyjaciela

Czekał cierpliwie w ciszy i nigdy nie pytał

Dlaczego tak długo milczałem

Marzyłem o saksofonie od czasów

Kiedy włosy miałem ciemne, a ręce pewne

Ale zawsze pojawiało się coś ważniejszego

Praca, żona, studia, dziecko, rachunki i inne  obowiązki

Życie, które nie zostawiało miejsca na marzenia

Odkładałem marzenia na później

Na kiedyś, na „po wszystkim”

Ale to  „kiedyś” oddalało się jak horyzont

Teraz, kiedy włosy mi posiwiały

A długa, siwa broda dodaje powagi

I kiedy krok stał się wolniejszy

Moje marzenie stało się jeszcze silniejsze

Marzyłem i  wspominałem  o swoich marzeniach

W końcu przyszło to  „kiedyś”

Moja żona spojrzała na mnie pewnego wieczoru

I bez słów, bez ceregieli postanowiła…

Następnego dnia w pokoju stał saksofon

Złoty, lśniący, wspaniały

Jakby czekał całe życie tylko na moje dłonie

Dotknąłem go drżącymi palcami

Złożyłem ustnik, wziąłem głęboki oddech  i dmuchnąłem

Pierwsza nuta wyszła nieśmiało

Jakby sama nie wierzyła, że ma prawo istnieć

Niepewna, piskliwa, chropowata

Z lekkim trzaskiem stroika, który pamiętał tylko fabrykę

Drugą nutę przytrzymałem dłużej

Już była cieplejsza, już głębsza

Jak westchnienie po latach milczenia

Jak pierwsze „przepraszam” wypowiedziane na głos

Trzecia nuta popłynęła sama

Gładka, okrągła, aksamitna, z lekkim drżeniem

Które nie było już strachem, tylko wzruszeniem

Pierwsze dźwięki były niepewne

Głośne, przeraźliwe i chropowate

Jak głos z otchłani po długim milczeniu

Ale kolejne były już moje

I wtedy zrozumiałem

Nie grałem wcześniej nie dlatego że nie mogłem

Tylko dlatego, że nie pozwalałem sobie

Teraz pozwalam

Każdą wolną chwilę spędzam z nim

Z saksofonem, z sobą, z tym, kim zawsze chciałem być

Dziękuję Ci, kochanie

Za to, że nie pozwoliłaś

Aby moje marzenie umarło ze mną

Teraz żyje inaczej

Teraz gram

A moje marzenie brzmi

Wreszcie brzmi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...