16 grudnia 2025

Takie to wszystko ciężkie

 

Takie to wszystko ciężkie

Takie to wszystko ciężkie

Jak kamień, który noszę w kieszeni płaszcza

Od lat ten sam, nie większy, nie mniejszy

Tylko coraz bardziej mój

Wstaję rano, a on już tam jest

Przyciska serce do żeber

Jakby chciał wejść głębiej

Żeby już nigdy nie wyjść

Idę ulicą

Ludzie mijają mnie szybko

Śmiech mają lekki, kroki sprężyste

A ja ciągnę za sobą niewidzialną linę

Na końcu której wisi cały świat

W nocy kładę głowę na poduszce

A ciężar przenosi się do głowy

Moje myśli krążą wolno

Jak stare płyty, które zacięły się na tej samej nucie

Po co, dlaczego, na zawsze

Czasem próbuję go odłożyć

Na stole, na parapecie, w szufladzie z rachunkami

Ale zawsze wraca

Cicho, bez pytania

Jak pies, który wie, że nie ma innego domu

I wtedy rozumiem

Ten ciężar nie jest karą

To ja sam

Stworzony z tych wszystkich dni

W których nie powiedziałem – dość

Z wszystkich nocy, w których nie płakałem na głos

Wszystkich umęczonych poranków

I wszystkich chwil

W których oddawałem siebie

Takie to wszystko ciężkie

Ale noszę ten ciężar  dalej

Bo gdyby go nie było – kim bym był?

Pustym płaszczem na wietrze

Bezimiennym strachem na wróble

Czy bezdomnym o pustym spojrzeniu

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...