25 stycznia 2026

Nawet jak choruję to jestem zdrowy

 

Nawet jak choruje to jestem zdrowy

Nawet jak choruję, to jestem zdrowy w środku

Tam gdzie liczy się tylko echo tchu

I ja sam

Chociaż ciało marudzi, kaszel gra na werblach

To ja w głowie

Wciąż biegam boso po trawie

Gorączka maluje mi policzki na czerwono

Jakby ktoś zbyt mocno kochał mnie w dzieciństwie

Lecz w kościach

I duszy siedzi upór starego dębu

Niech pada deszcz, niech wiatr wyje

Niech nawet pada śnieg

I mróz na dworze skuwa

Ja stoję

I ze spokojem oddycham

Tabletki leżą na stole jak małe białe flagi

Nie biorę ich wszystkich

Tylko te, które muszę naprawdę

Pozostałe zostawiam na później

Na wszelki wypadek

Bo wiem

Że mogę wygrać z własnym cieniem

Nawet jak choruję, to jestem zdrowy

Bo wierzę w siebie

Bo wiem, że mam moce

Rano otwieram okno i wciągam powietrze tak

Jakby było pierwsze i ostatnie

I jedyne, które naprawdę smakuje

Więc niech sobie huczy w płucach listopad, czy grudzień

Ja i tak będę śpiewał pod nosem tę samą melodię co zawsze

Że życie to nie stan zdrowia

Tylko śmiałość, żeby dalej oddychać

I wierzyć w swoje moce i siły

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...