Nawet jak choruje to jestem zdrowy
Nawet jak choruję, to jestem zdrowy w środku
Tam gdzie liczy się tylko echo tchu
I ja sam
Chociaż ciało marudzi, kaszel gra na werblach
To ja w głowie
Wciąż biegam boso po trawie
Gorączka maluje mi policzki na czerwono
Jakby ktoś zbyt mocno kochał mnie w dzieciństwie
Lecz w kościach
I duszy siedzi upór starego dębu
Niech pada deszcz, niech wiatr wyje
Niech nawet pada śnieg
I mróz na dworze skuwa
Ja stoję
I ze spokojem oddycham
Tabletki leżą na stole jak małe białe flagi
Nie biorę ich wszystkich
Tylko te, które muszę naprawdę
Pozostałe zostawiam na później
Na wszelki wypadek
Bo wiem
Że mogę wygrać z własnym cieniem
Nawet jak choruję, to jestem zdrowy
Bo wierzę w siebie
Bo wiem, że mam moce
Rano otwieram okno i wciągam powietrze tak
Jakby było pierwsze i ostatnie
I jedyne, które naprawdę smakuje
Więc niech sobie huczy w płucach listopad, czy grudzień
Ja i tak będę śpiewał pod nosem tę samą melodię co zawsze
Że życie to nie stan zdrowia
Tylko śmiałość, żeby dalej oddychać
I wierzyć w swoje moce i siły
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz