23 stycznia 2026

Przerażający cmentarz

 

Przerażający cmentarz

Tu brama nigdy nie zamyka się do końca

Zawsze zostaje szpara na szerokość dziecięcej dłoni

I właśnie przez nią w nocy wychodzi chłód

Który nie pochodzi z ziemi

Tylko z czyjegoś oddechu zatrzymanego w 1947 roku

Nagrobki nie stoją prosto

Każdy jest lekko przechylony w tę samą stronę

Jakby wszyscy naraz chcieli spojrzeć na coś

Co stało się za twoimi plecami w chwili

Gdy przeszedłeś przez furtkę

Między płytami leży szary pył

Który pada tylko tutaj

Nawet w lipcu o trzeciej nad ranem

I nigdy nie znika

Tylko czasem słychać

Jak chrzęści pod czyimiś bosymi stopami

Które nie zostawiają śladów

Najgorsze są te krzyże

Na których imiona same się zmieniają

Przychodzisz raz – widzisz „Janina 1903–1941

Przychodzisz drugi raz – już „Janka 1903–1920_

 I ostatnia cyfra jest wciąż świeżo wyryta

Jakby ktoś dopiero co dokończył kreskę nożem kuchennym

Czasem słyszysz śpiew

Cichy, wielogłosowy

Jakby chór ćwiczył jedną frazę przez siedemdziesiąt lat

I wciąż nie może trafić w tę samą nutę

Kiedy podchodzisz bliżej

Milknie

Ale wtedy zaczynasz słyszeć własne imię

Wplecione w melodię jak dodatkowa

Niechciana zwrotka

W rogu, przy najstarszym grobie

Rośnie drzewo bez liści

Z gałęzi zwisają sznurki

Na końcu każdego sznurka

Mały dzwoneczek owinięty w papierek od cukierka

I czasem, bardzo rzadko

Jeden z nich zaczyna drżeć bez wiatru

Bez dotyku

I wydaje dźwięk tak wysoki,

Że czujesz go w zębach

Nie ma tu upiorów w prześcieradłach

Są tylko ludzie, którzy bardzo chcieli wrócić i nie potrafili się zdecydować

Czy zostać pod ziemią, czy jednak wyjść do ciebie

Więc wychodzą

Pojedynczo

I dlatego kiedy stoisz po środku cmentarza

I czujesz nagle ciepło na karku w środku zimy o czwartej rano

To nie jest oddech

To czyjaś dłoń próbuje sprawdzić

Czy twoje serce bije jeszcze w tym samym tempie, co ich

Ostatecznie zawsze bije wolniej

A wtedy dzwoneczek na gałęzi w końcu znajduje właściwy ton.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...