23 stycznia 2026

Złowrogi las

 

Złowrogi las

Ten las nie śpi

On tylko udaje, że jest…

Kiedy wchodzisz między drzewa po zmroku

Pierwsze, co słyszysz

To nie wiatr

To westchnienie setek gardeł

Które zapomniały, jak się zamknąć

Ścieżka, którą idziesz

Z każdym krokiem staje się węższa o grubość twojej kości piszczelowej

Nie zauważasz tego od razu

Zauważasz dopiero, gdy poczujesz korę na obu kolanach naraz

Drzewa nie ruszają się

A jednak zawsze są o pół kroku bliżej

Niż były sekundę temu

Ich cień pada w złą stronę

Prosto na ciebie

Nawet gdy księżyc jest za twoimi plecami

Najgorsze są te momenty

Kiedy nagle robi się cicho

Absolutnie

Żadnego świerszcza

Żadnej sowy

Żadnego trzasku gałązki

Tylko bicie twojego serca

I drugi, identyczny rytm tuż za twoim lewym uchem

Czasem słyszysz swoje imię

Ale wypowiedziane tak

Jakby ktoś je wymawiał po raz pierwszy w życiu

I jednocześnie po raz tysięczny

Idziesz dalej

Bo zawrócić już nie można

Za tobą nie ma już drogi

Tylko rząd pni stojących ramię w ramię

Jak milcząca eskorta prowadząca na egzekucję

Której nikt nie ogląda

A na polanie, której nie powinno tu być

Stoi jedno drzewo bez kory

Białe, gładkie, wilgotne

I pulsuje

Bardzo wolno

Jak ogromne, blade gardło

Które właśnie przełknęło krzyk i teraz czeka na następny

Kiedy dotkniesz ręką tej kory

Gładkiej jak skóra

Usłyszysz w środku własnej piersi czyjś oddech

Nie twój

I wtedy zrozumiesz

Że las nie jest nawiedzony przez duchy

Las jest nawiedzony przez tych

Którzy weszli do niego przed tobą

I wciąż są tutaj

Tylko już nie jako ludzie

Tylko jako dodatkowa cisza między twoimi oddechami

Zostajesz jeszcze chwilę

Chociaż nie chcesz

On bardzo chce cię poznać

Od środka

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...