Wszyscy jesteśmy cząstką Boga
Gdybyśmy wszyscy naprawdę uwierzyli, że w nas samych jest cząstka Boga
Ulice zamilkłyby na chwilę jakby ktoś wyłączył główny hałas świata
Ktoś by upuścił telefon w połowie obrażania się na kogoś
Ktoś inny przestałby zaciskać pięść w kieszeni
Jakaś kobieta w tramwaju dotknęłaby dłoni staruszki
Nie dlatego, że musi – tylko dlatego, że może
Spojrzelibyśmy na siebie i przez sekundę, może dwie
Naprawdę zobaczyli
Że to nie cham, nie kretyn, nie cwaniak
Tylko mały kawałek tego samego Światełka
Ubrany akurat w tę nieogoloną twarz
W tę zbyt ciasną kurtkę
Mający zaczerwienione od płaczu oczy
I może wtedy zamiast spierdalaj
Padłoby ciche, niepewne:
Przepraszam
Może potrzebujesz pomocy
A może byś chciał pogadać
Gdybyśmy wszyscy uwierzyli choć na jeden dzień
Że jesteśmy fragmentami tej samej Boskości
Nie musielibyśmy już krzyczeć żeby nas usłyszano
Wystarczyłoby westchnąć
A cały wszechświat przechyliłby się lekko
Żeby nas lepiej usłyszeć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz