17 stycznia 2026

Znalazłem wejście do innego wymiaru

 

Znalazłem wejście do innego wymiaru

Znalazłem wejście

Nie drzwi, a raczej ranę w powietrzu

Cienką jak blizna po źle zrośniętym śnie

Dotknąłem krawędzi palcami

Była ciepła i drżała

Jak skóra na mostku

Gdy serce bije za mocno

Przechyliłem głowę

I zobaczyłem

Że tam pada inny deszcz

Nie z góry, tylko od dołu

Jakby ziemia tam płakała w drugą stronę

Zrobiłem krok

I zapach się zmienił na niewidzialny

Jak wspomnienie koloru

Którego nigdy nie widziałem

Gdy zrobiłem drugi krok

Czas zaczął się wić jak dym

Minuta mogła być matką godziny albo jej trupem

Tam nie ma horyzontu

Tylko linia, za którą rzeczy same siebie pamiętają

I czasem zapominają być sobą

Stałem na progu

Jedną nogą tu, drugą już nigdzie

I wtedy usłyszałem jak tamten ja

Ten, który przeszedł wcześniej

Szepta z tamtej strony

Nie bój się

Tu nie ma dna

Ale jest dużo miejsca na nowe rodzaje spadania

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...