25 lutego 2026

Z czego się śmiejecie głupie cipy?

 

Z czego się śmiejecie głupie cipy?

Z czego się śmiejecie, głupie cipy?
Czy echo wam klaszcze, gdy brak publiki?
Czy może ten chichot tak was unosi?
Że łatwiej rechotać niż za głupotę przeprosić?

Tak głośno szczekacie, jak kundel zza płotu
Odwagi w was zero, za to nadmiar jazgotu
Mądrość z was parzy jak kubek zimnej herbaty
Więc dmuchacie śmiechem, aby nie czuć straty

On już swoje przeszedł, wyście wyryczały swoje
Więc nie mogę się napatrzeć na was wy tępe dziewoje
W stadzie jest największa wasza odwaga
W pojedynkę cichniecie. Bo każda z was to łamaga

Empatia? Zjadł ją wam mem z Internetu
Rozum? Zaginął w natłoku bzdetów
Śmiech wasz jak plastik jest głośny, lecz pusty
Błyszczy przez chwilę, bo płytkie macie gusty

Z kogo drwicie? Z kogo szydzicie?
Czy naprawdę siebie w tym nie widzicie?
Maska ironii krzywo w was leży
Bo spod niej wygląda zwyczajny… niedosyt przeżyć

Budujcie tron z cudzych potknięć
Klejcie go śliną i brakiem konkretnych zajęć
Tylko pamiętajcie o królowe kpiny
Ten tron się chwieje bez fundamentu przyczyny

Ten gość nie potrzebuję waszego chóru
Waszych spojrzeń z pozycji muru
Bez waszej widowni idzie spokojnie
Głupie cipy, bogatszy o ciszę idzie dostojnie

A gdy wam nagle śmiech w gardle zachłyśnie
Gdy przestanie bawić, a zacznie gryźć niepysznie
Zostanie pytanie w lustrze, nie w tłumie
Z czego się śmiejesz głupia cipo, skoro niczego nie rozumiesz?

Więc śmiejcie się dalej, jeśli to was podnieca
Nie z każdego śmiechu może być fajna heca
Czasem to tylko kilka chwil krótkich
Jak echo w waszych główkach malutkich

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drganie Wszechświata

  Drganie wszechświata Moje widzenie często mięknie jak mgła o świcie Kontury płyną, rozpływa się czas i świat dookoła Już nie chwytam...