24 lutego 2026

Śmierdzace bączury

 

Śmierdzące bączury

Nie puszczaj bączura w autobusie, mój drogi
Bo pasażer zblednie, jakby ujrzał złe rogi
W tramwaju, w pociągu, w ciasnym przedziale
Toż to zamach stanu! Prawie jak w kryminale

Przy stole, gdy rosół paruje w wazie
Nie testuj wytrzymałości rodziny w ekstazie
Bo zamiast „smacznego” i miłej gadki
Zostaną spojrzenia cięższe niż podatki

W samochodzie? Błagam! To kabina zamknięta!
Tam zapach krąży jak plotka przy świętach
W samolocie? Wysoko? Nad chmur koronką?
Nie rób z kabiny komory zamglonej

W kajucie na statku,  chociaż morze szumi
Marynarz też człowiek i wszystko rozumie
Niech fale pluskają, niech wiatr sobie dmucha
Lecz nie funduj załodze własnego wybucha

Lecz w parku, na polu, na świeżym powietrzu
Tam możesz dać upust swojemu wnętrzu
Bo dwór jest szeroki i przestrzeń ogromna
Natura wybacza bo jest bardzo przytomna

Tam każdy może, bez strachu i stresu
Oddać coś z duszy… a raczej z interesu
Bo na dworze wolność jak ptak sobie hasa
I bączur tam znika. Rozprasza się i szybko… przygasa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...