Bóg cię nie uratuje
Bóg cię nie uratuje
On nie zna litości
Milczy, gdy krzyczysz w noc
A echo wraca tylko pustką
Współczucie jest mu obce
Jak światło w zamkniętej studni
On patrzy z wysokości wieków
Lecz nigdy nie schyla dłoni
Twoje modlitwy spadają
Jak popiół na zimny kamień
Nie ma odpowiedzi z nieba
Tylko bezkresne milczenie
I może kiedyś rozumiesz nagle
Że w tej ciemności bez końca
Jedyną dłonią, która może cię podnieść
Jest twoja własna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz