Ta godzina nadejdzie niespodziewanie
Człowiek nie zna przecież ani dnia, ani godziny
Kiedy poranek zamieni się w ostatni zmierzch
Idzie więc drogą zwyczajną, między ludźmi
Niosąc w duszy i sercu plany na jutro
Jakby jutro było takie pewne
A wiatr przewraca kartki kalendarza
Bez pytania o czyjąkolwiek zgodę
Sekundy spadają cicho jak liście
I nikt nie słyszy
Który z nich będzie ostatni
Dlatego warto zatrzymać się czasem
Przy czyimś słowie, przy czyjejś dłoni
Bo może właśnie ta chwila, taka zwyczajna
Jest najważniejsza ze wszystkich
Bo człowiek naprawdę nie zna
Ani dnia, ani godziny
A życie jak świeca w oknie
Płonie najpiękniej
Właśnie teraz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz