Nie szukam już drogi
Nie szukam
już drogi, nie dlatego, że jej nie ma
Lecz dlatego, że przestałem wierzyć
Że ktoś może znać ją lepiej ode mnie
Nie chcę cudzych odpowiedzi, gotowych prawd
Ani słów, które mówią mi kim powinienem być
Chcę tylko wiedzieć, co naprawdę jest moje
Co pochodzi ze mnie, a co zostało mi dane
Zanim nauczyłem
się mówić, już mówiono za mnie
Zanim nauczyłem się myśleć, już myślano za mnie
Dano mi imię, granice, lęki i marzenia
Dano mi Boga, obraz świata i definicję szczęścia
A potem powiedziano, że to jest moja rzeczywistość
I uwierzyłem, jak dziecko wierzy ścianom pokoju
Bo nie wie jeszcze, że istnieją drzwi
Potem dorosłem
i zacząłem pytać siebie
Co naprawdę wiem, czego doświadczyłem
Co naprawdę czuję, czego się boję, kim jestem
I ile z tego, co nazywam sobą
Zostało we mnie zapisane przez innych
Wtedy zaczęły odpadać cudze słowa
Jak stare warstwy farby z dawno zamkniętych drzwi
Nie odrzucam
wszystkiego i nie wierzę we wszystko
Nie chcę zamieniać jednego więzienia na drugie
Jednego autorytetu na następny
Jednego dogmatu na piękniejszy dogmat
Jeżeli teraz ktoś mi mówi Wiem ja pytam Skąd
Jeżeli teraz ktoś mi mówi Tak jest ja pytam Czy wiesz na pewno
Czy tylko ktoś nauczył cię tak myśleć
Nie wiem, co
było przed początkiem
Nie wiem, czym naprawdę jest czas
Ale wiem, że istnieją inne światy
Inne wymiary, inne świadomości
Wiem, czym jest Bóg i dokąd zmierza istnienie
I pierwszy raz nie czuję potrzeby
Żeby wiedzieć więcej
Bo taka niewiedza
nie jest kajdanami
Jeśli nie boimy się jej przyjąć
Człowiek, który musi mieć odpowiedź na każde pytanie
Często nie szuka prawdy, lecz spokoju
A spokój kupiony za cenę własnego rozumu
Jest tylko kolejną formą niewoli
Dlatego wolę zostawić drzwi otwarte
Zdarzyło się
w moim życiu coś, czego nie znalazłem w książkach
Czego nie znalazłem w cudzych naukach ani słowach
Przyszło jako doświadczenie, proste jak oddech
Czy jesteś szczęśliwy ktoś zapytał, a ja odpowiedziałem tak
Czy czegoś potrzebujesz, odpowiedziałem nie
Czy się czegoś boisz, nie odpowiedziałem i tym razem
I wtedy dowiedziałem się, że nie potrzebuję już nauk ani kolejnej instrukcji
Jeżeli jestem
szczęśliwy i niczego mi nie brakuje
Dlaczego mam szukać kogoś, kto powie mi, jak żyć
Jeżeli jestem częścią tego, czego szukam
To dokąd miałbym właściwie dojść
Jeżeli Boskość jest we mnie, a ja jestem w niej
To dlaczego miałbym całe życie uciekać od siebie
Żeby kiedyś siebie odnaleźć
Nie chcę być
nauczycielem, prorokiem ani zbawcą
Nie chcę mówić - Posłuchaj mnie, znam prawdę
Bo nie znam prawdy, która miałaby obowiązywać wszystkich
Mogę powiedzieć tylko - To przeżyłem, to zobaczyłem, takie doświadczenie miałem
Dziś rozumiem własną rzeczywistość
Ale gdy ktoś mnie pyta o radę jak żyć mogę tylko pozostawić mu
Jego własne pytania, jego własną wolność i drogę
Bo czyjeś
stopy nie są moimi stopami
Czyjś strach nie musi być moim strachem
Czyjeś pytania nie muszą być moimi pytaniami
Możemy patrzeć w to samo niebo
I widzieć dwa zupełnie różne światy
I może właśnie w tym jest coś pięknego
Że każdy człowiek może odnaleźć własną drogę
Wolność nie
zaczyna się wtedy
Kiedy znajdujesz właściwego nauczyciela
Zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz go potrzebować
Nie wtedy, gdy znajdujesz tysiące odpowiedzi
Lecz wtedy, gdy potrafisz zadać jedno odpowiednie pytanie
Nie wtedy, gdy chcesz wiedzieć wszystko
Lecz wtedy, gdy czujesz, że wiedza jest w tobie
Dzisiaj nie
szukam już drogi. Ja nią idę
Nie szukam kolejnego autorytetu. Ja samodzielnie myślę
Nie szukam kolejnego systemu. Ja doświadczam
Nie szukam kolejnej prawdy. Ja obserwuję
Nie uciekam od niewiedzy. Pozostawiam ją otwartą
A jeśli jutro zrozumiem coś nowego
Pozwolę sobie zmienić zdanie
Bo nie
jestem swoim przekonaniem
Nie jestem swoim lękiem ani cudzą definicją
Nie jestem tym, co ktoś napisał o mnie w swojej księdze
Jestem tym, czego doświadczam, tym, co rozumiem
Tym, co wybieram i tym, czego jeszcze nie rozumiem
I wiem, dokąd idę, lecz idę tylko swoją drogą
I po raz pierwszy nie potrzebuję wiedzieć niczego od innych
Wiem, czym
jest życie i żyję według swoich zasad
Wiem, czym jest świadomość i żyję w swojej rzeczywistości po swojemu
Nie wiem jakie plany ma Bóg, ale nie muszę tego wiedzieć
Nie potrzebuję cudzych map, granic ani odpowiedzi
Mam własne oczy, własny rozum, własne doświadczenie
Własną świadomość i własną drogę
A jeśli kiedyś znajdę kolejną odpowiedź, nie będę jej nikomu narzucał
Mogę tylko
powiedzieć -Znalazłem coś na swojej drodze
A każdy inny niechaj idzie swoją. Nie dlatego, że moja jest zła
Lecz dlatego, że życie danego człowieka należy do niego
Być może największą wolnością człowieka
nie jest wiedzieć, dokąd zmierza
Lecz nie potrzebować, żeby ktoś powiedział mu kim jest i dokąd ma iść
A kiedy cały
świat zacznie krzyczeć Musisz wiedzieć
Możesz spokojnie odpowiedzieć Nie muszę
Kiedy zapyta Dokąd idziesz. Możesz powiedzieć. Wystarczy, że ja wiem
Kiedy zapyta . Czego szukasz. Możesz się
zatrzymać
Spojrzeć w siebie i powiedzieć. Już nie szukam
Znalazłem. Wiem kim jestem. Oddycham. Patrzę. Czuję. Myślę. Doświadczam. Żyję
I jestem przekonany, że właśnie tutaj, bez mapy, bez odpowiedzi i bez strachu
Zaczyna się wieczna wolność i szczęście
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz