20 kwietnia 2026

Po swojemu

 

Po swojemu

Każdy żyje po swojemu, w swoim rytmie dnia i nocy
Jeden niesie lekko los, drugi dźwiga ciężar czyjejś mocy
Ścieżki ich kręte, różne drogi bo nie ma jednej, wspólnej mapy
Każdy pisze swoją historię jak umie choć nie zawsze zna jej etapy

Moje życie jest dokładnie takie, jakie kiedyś w myślach ułożyłem
Z marzeń tkane, czasem było trudne, kruche, lecz naprawdę je przeżyłem
Nie jest bajką, nie jest snem, ale moje wymarzone i prawdziwe
I w tym wszystkim właśnie ono pomimo wszystko jest szczęśliwe

Patrzą na mnie różnym wzrokiem. Raz z zazdrością, raz z chłodem
Czasem ktoś ukrywa w oczach cichą złość pod swoim lodem
Ale są i tacy ludzie, którzy by chcieli żyć szczęśliwie tak jak ja
Chociaż ich własna droga zupełnie inny w sercu wyznacza znak

Idą swoim zagmatwanym szlakiem, nie słuchają tych mądrych słów
Nie chcą dobrych rad, nie szukają dróg, które prowadzą pośród dobrych snów
Nie próbują mnie dogonić, nie porównują do moich swoich dni
Bo każdy niesie swoje życie, tak jak umie i tak jak je po swojemu śni

A ja w swoich czynach stoję niewzruszony,  nie dla poklasku, nie dla słów
Nie buduję swego świata z cudzych pragnień i cudzych snów
Nie muszą mnie mierzyć swoją miarą. Ja już swoją dawno mam
I nie cofnę ani kroku. Oni mają swoją choć idą ciągle pod wiatr

A prawda jest taka, że na końcu każdy stanie sam na sam ze swoim dniem
Z tym, co zrobił, czego się odpuścił, co roztrwonił gdzieś jak cień.
I nie zazdrość, nie czyjeś rady i opinie będą ważyć ich sens życia
Tylko prawda, czy po swojemu żyli naprawdę, czy tak jak ktoś inny chciał

 

Iskra, która nie klęka

 

Iskra, która nie klęka

Jestem dobrym człowiekiem
Nie dlatego, że ktoś tak powiedział
Lecz dlatego, że tak właśnie jest

Czuję, jak pulsuje we mnie światło
Starsze niż słowa

Nie klękam przed cudzymi prawdami
Nie piję ze źródeł, które zatruto strachem
Zerwałem już dawno z siebie przekonania
Jak stare, ciasne, wysuszone skóry
I oddycham wreszcie całym sobą

Własnym sercem i duszą

Jestem cząstką wszechświata
Iskrą wyrzuconą z nieskończonego ognia życia
Drganiem, które pamięta początek
Chociaż nikt go tak naprawdę nie zapisał

We mnie krążą gwiazdy
We mnie rodzą się burze i cisze
We mnie jest siła i moc
Której nie zmierzy żadna ręka

Nie wierzę w granice, które mi wyznaczono
Nie wierzę w strach, który mi sprzedano
Wierzę w siebie
W moje kroki, nawet gdy stąpają niepewnie
W mój głos, nawet gdy milczy

Bo jestem energią wszechświata
Nie do zamknięcia, nie do złamania
Jestem ruchem, który trwa
Nawet gdy wszystko wokół staje.

I kiedy świat próbuje mnie zmienić
Ja odpowiadam ciszą pełną mocy

Jestem wszystkimi

 

19 kwietnia 2026

Bywa, że zatrzymuję czas

 

Bywa, że zatrzymuję czas

Zdarza mi się, że zatrzymuję czas

Wygląda to tak jak by
Ktoś cicho zamknął drzwi między chwilami
I nagle czas przestaje płynąć

Wtedy dni już nie biegną
Nie uciekają przez palce
Lecz stoją spokojnie obok mnie
Cierpliwe i obecne

Świat robi się jasny, bardzo jasny
Ale nie oślepia
Rozjaśnia tylko to, co było ukryte
W pośpiechu i niedopowiedzeniach

Wszystko staje się prostsze
Jak linia bez zakrętów
Jak myśl, która nie musi się już spieszyć

I łatwiej wtedy zobaczyć siebie
Bez masek, bez cienia

Bez przekonań
Łatwiej zrozumieć ludzi
Ich ciszę i niedomówienia między słowami

 

Kiedy zatrzymuję czas

To wtedy
Życie przypomina
Że nie trzeba biec,
Żeby naprawdę być

 

A w moim świecie jest inczej

  A w moim świecie jest inaczej W moim świecie jest inaczej W moim świecie jest dobrze, bezpiecznie i szczęśliwie Każdy poranek niesie...