Bywa, że zatrzymuję czas
Zdarza mi się, że zatrzymuję czas
Wygląda to tak jak by
Ktoś cicho zamknął drzwi między chwilami
I nagle czas przestaje płynąć
Wtedy dni już nie biegną
Nie uciekają przez palce
Lecz stoją spokojnie obok mnie
Cierpliwe i obecne
Świat robi się jasny, bardzo jasny
Ale nie oślepia
Rozjaśnia tylko to, co było ukryte
W pośpiechu i niedopowiedzeniach
Wszystko staje się prostsze
Jak linia bez zakrętów
Jak myśl, która nie musi się już spieszyć
I łatwiej wtedy zobaczyć siebie
Bez masek, bez cienia
Bez przekonań
Łatwiej zrozumieć ludzi
Ich ciszę i niedomówienia między słowami
Kiedy zatrzymuję czas
To wtedy
Życie przypomina
Że nie trzeba biec,
Żeby naprawdę być
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz