Absurdy życia ludzi zniewolonych
Budzą się co rano, jakby to miało jakiś sens
Piją kawę, herbatę, czasem piwo lub drinka
Idą do pracy, na targ lub pod sklep monopolowy
Uśmiechają się do ludzi, których imion nie pamiętają
Rozglądają się dookoła niczego nie dostrzegając
A w głowie mają tylko jedno pytanie: po co?
Kamień Syzyfa toczy się w górę
Spada, toczy się znowu
Nie zastanawiają się dlaczego
Płacą rachunki, kochają, cierpią
Gonią sami nie wiedząc za czym
Cieszą się z drobiazgów
Śmieją się, ale nadal toczą ten kamień
I nie wiedza dlaczego
Nie zadają pytania czy tak musi być
Dla nich codziennie wszystko wraca do punktu zero
Miłość przychodzi i odchodzi jak pociąg
Który nigdy nie zatrzymuje się na ich stacji
Dzieci rosną, starzeją się
A wszechświat nawet nie mrugnie okiem
Śmieją się z dowcipów, których nie rozumieją
Budują zamki z piasku ambicji
Chociaż wiedzą, że fala je zabierze
Ale i tak budują dalej
Absurd nie jest dla nich wrogiem
Jest jedyną prawdą, którą mają
W tej bezsensownej karuzeli ich życia
Wybierają prostotę i drobiazgi
Rzeczy zupełnie nieważne, nieistotne
Zapełnić brzuch, zapalić papierowa
Napić się, aż położy twarz na podłodze
Wypróżnić się na czas
Zatańczyć, poskakać
Obejrzeć jakieś głupoty w telewizji
Opowiedzieć jakieś brednie z przygody w autobusie
Bo milczenie byłoby jeszcze głupsze
Więc tańczą, bawią się, piją zapełniają brzuchy
Opowiadają głupoty
I toczą swoje kamienie
A potem czekają na kolejny dzień
Który i tak niczego im nie wyjaśni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz