19 grudnia 2025

Lęk egzystencjalny

 

Lęk egzystencjalny

W bezkresie nocy budzi się pustka

Nie krzyk, lecz cisza – głucha i ogromna

Patrzę w gwiazdy i widzę tylko dystans

Miliony lat światła, które nigdy mnie nie dotkną

Kim jestem w tym chaosie przypadkowych atomów?

Pyłkiem na pyłku, chwilową iskrą w ciemności?

Czas, którego nie ma płynie jak rzeka bez brzegu

Zabiera wspomnienia, zanim zdążę je nazwać

Miłość, praca, śmiech, szczęście, marzenia

Wszystko jest takie kruche

Jak szkło w dłoniach, które drżą od pytania

Po co to wszystko?

Jeśli koniec jest i tak przesądzony

A sens ginie w otchłani „dlaczego”?

Stoję na krawędzi własnej świadomości

Wiatr niesie echo: „jesteś, ale na jak długo?”

Dla mnie lęk nie jest strachem przed śmiercią

Lecz przed tym, że życie mogło być tylko złudzeniem

A jednak oddycham

A jednak idę dalej

W tej absurdalnej przestrzeni między nic, a nic

Wybieram trwać – bo ja wiem  po co

Może właśnie to jest jedyną odpowiedzią

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...