Cienie zbuntowanego czasu
Czas, ten stary zdrajca, wyrwał się z łańcucha wahadła
Rozbił klepsydrę na ostrzu chwili i rozsypał piasek po gwiazdach
Które nigdy nie były nasze
Wskazówki zegarów wyrosły jak szpony
Dziobią niebo jak kruki zapomnienia
Dni krwawią w szczelinach kalendarza
A noce rodzą się z łona ciszy
Czarne, wilgotne i nienasycone
Cienie nie idą już za nami
One nas wyprzedzają
Rozciągają się jak atrament w wodzie pamięci
Malują na ścianach sylwetki tego
Kim moglibyśmy być
Gdyby czas nie odwrócił się do nas plecami
W lustrach czas płynie wstecz
Jak rzeka, która pożera własne źródła
Odbicia młodnieją
A my starzejemy się w ich oczach
Jak liście, które jesień zostawiła na pastwę wiatru
Który nie wie, dokąd wieje
Zbuntowany czas nie tyka
On warczy
Rozrywa szwy jutra
Wyszywa z nich całun dla wczoraj
I tylko cienie – wierne jak echo
Szeptają w ciemności
Jesteście już nami
Tylko jeszcze o tym nie wiecie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz