16 grudnia 2025

Cienie zbuntowanego czasu

 

Cienie zbuntowanego czasu

Czas, ten stary zdrajca, wyrwał się z łańcucha wahadła

Rozbił klepsydrę na ostrzu chwili i rozsypał piasek po gwiazdach

Które nigdy nie były nasze

Wskazówki zegarów wyrosły jak szpony

Dziobią niebo jak kruki zapomnienia

Dni krwawią w szczelinach kalendarza

A noce rodzą się z łona ciszy

Czarne, wilgotne i nienasycone

Cienie nie idą już za nami

One nas wyprzedzają

Rozciągają się jak atrament w wodzie pamięci

Malują na ścianach sylwetki tego

Kim moglibyśmy być

Gdyby czas nie odwrócił się do nas plecami

W lustrach czas płynie wstecz

Jak rzeka, która pożera własne źródła

Odbicia młodnieją

A my  starzejemy się w ich oczach

Jak liście, które jesień zostawiła na pastwę wiatru

Który nie wie, dokąd wieje

Zbuntowany czas nie tyka

On warczy

Rozrywa szwy jutra

Wyszywa z nich całun dla wczoraj

I tylko cienie – wierne jak echo

Szeptają w ciemności

Jesteście już nami

Tylko jeszcze o tym nie wiecie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...