20 grudnia 2025

Czasem dobroć drugiego człowoeka dobija

 

Czasem dobroć drugiego człowieka dobija

Czasami dobroć drugiego człowieka dobija

Jakby ktoś w środku twojej najczarniejszej nocy podszedł cicho

I położył ci na ramionach ciepły płaszcz

A ty stoisz nagi z poczuciem winy

Tak wielkim, że chcesz krzyczeć

 Nie dotykaj mnie, nie jestem tego wart

Jakby ktoś podał ci dłoń, gdy toniesz w bagnie wstydu

I pociągnął w górę bez pytania

Bez wyrzutu

A ty czujesz

Jak twoja własna ręka brudna jest od kłamstw

I najchętniej byś ją odrąbał

Aby nie skaleczyć jego skóry

Jakby ktoś spojrzał ci prosto w oczy i powiedział

Widzę cię

Nie oskarżając, nie oceniając

Tylko widząc całego

Ze wszystkimi pęknięciami

I w tym spojrzeniu nie ma pogardy

Tylko ból za twój ból

Dobroć dobija, bo jest bezwarunkowa

Nie pyta, czy zasługujesz

Nie waży twoich grzechów na szali

Po prostu jest  czysta

Nie do wytrzymania

Jak światło w oczy po latach ciemności

I wtedy pęka coś w środku

Nie serce

Serce już dawno było w kawałkach

Pęka mur, który budowałeś latami

Żeby nikt nie zobaczył

Kim naprawdę jesteś

I płaczesz

Nie z wdzięczności nawet

Płaczesz, bo ktoś cię kocha pomimo wszystkiego

A ty jeszcze nie umiesz kochać siebie

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...