13 grudnia 2025

Krzyk martwego człowieka

 

Krzyk martwego człowieka

Ziemia mi w usta weszła, glina i robaki

A ja krzyczę – bez płuc, bez języka, bez tchu

Krzyk jest ciszą, która rozrywa niebo

Gdzie anioły zatykają uszy złotymi palcami

Leżę w trumnie z desek, które pachną jeszcze lasem

Gwoździe wbijają mi w skronie powolny rytm

Raz – matka, dwa – dziecko, trzy – zdradzona miłość

Cztery… – i już nikt nie pamięta imienia

Krzyczę przez szpary w wieku

Przez korzenie, przez korę drzew

Które rosną z moich żeber

Słychać mnie w wietrze

Gdy liście drżą bez przyczyny

W psie, który wyje o trzeciej nad ranem

Słychać mnie w tobie

Kiedy kładziesz się spać i czujesz

Że coś ciężkiego usiadło ci na piersi

To ja. Martwy. Krzyczę

Nie o zmartwychwstanie

Nie o sprawiedliwość

Krzyczę, bo mogę

Bo nawet śmierć nie zatkała mi gardła na zawsze

I będziesz mnie słyszał do końca swoich dni

Cichy, uparty, wieczny krzyk martwego człowieka

Który nie chce już nic, oprócz tego

Żebyś pamiętał, że kiedyś żył

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...