Nie okaleczaj swojej duszy
Nie okaleczaj swojej duszy nożem codziennego pośpiechu
Nie rozcinaj jej na kawałki dla chwilowych błyskotek świata
Ona jest z ognia, który nie gaśnie w ciszy głębszej niż ocean
Ze światła, które pamięta pierwsze westchnienie Stwórcy
Nie marnuj wieczności, która jest w tobie
Tej kropli nieskończoności ukrytej pod żebrami
Która bije rytmem nieskończonego wszechświata
Kiedy kłaniasz się lękowi, ona kurczy się w cieniu
Kiedy karmisz ją gniewem, traci smak wieczności
Lecz gdy pozwolisz jej oddychać
Kiedy dasz jej przestrzeń milczenia
Ona rozpala się jak zorza nad lodowcem samotności
Nie sprzedawaj jej tanio za poklask
Za wygodę
Za iluzję bezpieczeństwa
Za kłamstwo opieki
Za obietnicę spełnienia marzeń
Ona jest twoim jedynym domem w podróży przez czas
Tylko ona da ci wszystko czego tylko zapragniesz
Strzeż jej jak dziecko, które dopiero uczy się biegać
Bo gdy odejdziesz stąd
Tylko ona pójdzie z tobą
Czysta albo poraniona
Cała albo w strzępach
Ale nigdy cię nie zostawi
Nie okaleczaj swojej duszy
Nie marnuj wieczności
Która jest w tobie
Ona rozumie
Wybacza
I jest cierpliwa
Czeka – cicha i nieskończona
Abyś wreszcie wrócił na właściwą ścieżkę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz