20 grudnia 2025

Odkrywanie własnego talentu

 

Odkrywanie własnego talentu

Przez lata nosiłem go w sobie jak kamień w kieszeni

Zwykły, szary, niepozorny

Czasem ocierał się o palce, dziwnie ciepły

Ale wkładałem rękę głębiej i szedłem dalej

Aż pewnego dnia wyszarpnąłem go na światło

Nie wiedząc dlaczego, przyłożyłem do ust

I kamień zagrał

Nie głośno, jeszcze nie jeszcze

Ale własnym głosem

Zrozumiałem wtedy, że to nie kamień

To nasiono, które czekało na moje dłonie

Na mój oddech, na moją odwagę

Aby wreszcie wydostać się

I wydostało się

Powoli, z trzaskiem

Który tylko ja słyszę

W środku nie ma pustki

Jest zalążek drzewa

Którego gałęzie już wiedzą

Jak rosnąć w górę

Nie muszę być gotowy

Nie muszę być najlepszy

Wystarczy, że pozwolę mu się rozwijać

Krok po kroku, błąd po błędzie, radość po radości

Bo talent nie przychodzi z fanfarami

Przychodzi cicho, jak świt przez szparę w zasłonie

I nagle dostrzegam

Świat, który znałem ma o jeden kolor więcej

Ten, który zawsze należał do mnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...