Wyrzuty sumienia
Budzą się w nocy, jak wilki w piersi
Ciche, uporczywe, gryzą od środka
To nie krzyk, lecz szept powtarzany w kółko
A gdybyś wtedy…
A dlaczego nie…
A może…
Siedzą na ramionach cięższe niż plecak pełen kamieni
Każdy krok to echo winy
Każde słowo to smak popiołu
Próbujesz zagłuszyć je muzyką
Alkoholem, pracą
Bezsensownym stukaniem w blat stołu
Ale one czekają cierpliwie w ciszy po wszystkim
Wyrzuty sumienia
To stare rachunki
Których nie chcesz spłacić
Bo spłata boli bardziej niż wieloletnie noszenie długu
I nosisz je dalej
Jak znoszone skarpety
Dziurawe, śmierdzące, ale własne
Bo bez nich byłbyś lżejszy
Ale… Nie byłbyś już sobą
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz