Widzę to, czego inni nie dostrzegają
W tłumie twarzy widzę pustkę w oczach przechodnia
Który śmieje się głośno, aby zagłuszyć ciszę w sobie
Widzę drżenie dłoni matki, kiedy głaszcze dziecko
A myśli o pustym mieszkaniu wieczorem
Słyszę szept liści, które nie szumią z wiatrem
Lecz płaczą nad korzeniami
Bo nikt nie pamięta, jak głęboko sięgają
Czuję zapach deszczu na asfalcie
To łzy miasta, którego nikt nie pociesza
Widzę światło w szczelinach murów
Gdzie wyrasta chwast uparty jak nadzieja
Widzę smutek w śmiechu dziecka
Gdy bawi się samo na opuszczonym placu
Inni patrzą i widzą tylko ulicę
Ja widzę dusze, które idą obok
Niewidzialne dla siebie nawzajem
I boli mnie to piękno ukryte
Bo jest tak kruche, że aż święte
A kiedy zamknę oczy, widzę bardziej
I noszę w sobie cały świat
Którego nikt inny nie chce dźwigać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz