20 grudnia 2025

Wybaczenie sobie

 

Wybaczenie sobie

Siedzisz w ciemności własnego pokoju

A w środku szaleje burza

Fale wstydu uderzają o ściany serca

Każda z nich niesie imię błędu

Każda krzyczy

Nie zasługujesz! Nie zasługujesz!

I wtedy, drżącymi rękami

Dotykasz swojej twarzy

Tej samej, którą tyle razy odwracałeś od lustra

Tej, po której spływały łzy, których nikt nie widział

I szepczesz przez łkanie, głosem łamiącym się jak sucha gałąź

Przepraszam cię. Przepraszam, że cię tak długo karałem

Przepraszam, że nienawidziłem cię za to, że jesteś tylko człowiekiem

Czujesz, jak coś w piersi pęka

Nie delikatnie, lecz z hukiem, jak lód na rzece wiosną

I nagle wypływa wszystko

Ból, żal, strach, lata samotnego biczowania się za to

Że nie byłeś doskonały

Płaczesz tak, jakbyś nigdy wcześniej nie płakał

Głośno, bez wstydu, jak dziecko

Które wreszcie może przyznać, że boli

A w tym płaczu rodzi się coś nowego

Delikatne, kruche, jak pierwsze światło świtu po najczarniejszej nocy

Mówisz sobie

Pozwolę ci żyć. Pozwolę ci oddychać.

Nie musisz już udowadniać, że jesteś wart miłości

Jesteś. Po prostu jesteś

I obejmujesz siebie

Nie symbolicznie

Lecz naprawdę, ramionami, które kiedyś chciałeś odciąć

I czujesz ciepło własnego ciała jak największe przebaczenie świata

I w tym momencie nie jesteś już swoim wrogiem

Jesteś wreszcie domem dla samego siebie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...