14 stycznia 2026

A może zło to ścieżka rozwoju i oświecenia?

 

A może zło to ścieżka rozwoju i oświecenia?

Dzisiejszy świat jest pełnym wojen, katastrof, chorób, kataklizmów, śmierci z błahych powodów, wypadków, alkoholizmu, narkomanii, pedofilii, morderstw, złodziejstwa, tortur, obozów zagłady i katorżniczych robót. Najgorsze zło nie jest wyjątkiem, lecz regułą. Każdego roku miliony ludzi umierają w wyniku ciężkich chorób czy nieszczęśliwych wypadków, tysiące popełniają samobójstwa, a miliony wypełniają szpitale. Na ulicach dominuje bandytyzm, handel ludźmi, gwałty, rozboje, makabryczne eksperymenty na ludziach i zwierzętach, a masowe zabijanie zwierząt jest normą w przemyśle spożywczym. Kraje pogrążone w biedzie, gdzie prawa człowieka są fikcją, a ludzie umierają z głodu lub pod butem tyranów, to nie odległa historia, lecz teraźniejszość. I co uderzające: żaden Bóg nie interweniuje, religie milczą lub usprawiedliwiają, rządy tolerują lub wręcz podsycają te zjawiska, a społeczeństwa  w swojej bierności  akceptują to jako naturalny porządek rzeczy. To nie jest chaos. To system, w którym zło kwitnie, bo jest opłacalne i wygodne dla tych u władzy.

Rządy, te rzekome strażnice sprawiedliwości, nie tylko tolerują zło, ale często je instytucjonalizują. W wielu krajach istnieją obozy koncentracyjne i katorżnicze roboty, gdzie miliony ludzi gniją w nieludzkich warunkach, a wszyscy najważniejsi ludzie tego świata, w tym ONZ, ogranicza się do symbolicznych rezolucji, nie podejmując realnych działań. Wojny? są narzędziem polityki. Rządy wielu krajów angażują się w konflikty, które pochłaniają cywilów, pod pretekstem ochrony interesów narodowych. Bieda w wielu krajach to nie przypadek, lecz skutek korupcji, wyzysku przez korporacje i braku woli politycznej do zmian. Rządy wolą inwestować w zbrojenia niż w edukację czy opiekę zdrowotną, bo zło generuje zyski.  Handel bronią, narkotykami czy ludźmi to miliardowe biznesy, chronione przez lobbystów i układy.

Religie, które powinny być bastionem moralności, okazują się równie obojętne. Kościoły różnych religii potępiają zło w słowach, ale w praktyce milczą wobec pijaństwa, pedofilii, pazerności, dążenia za wszelką cenę do władzy we własnych szeregach. Dlaczego? Bo religie służą kontroli mas. Obiecują zbawienie po śmierci, aby uspokoić bunt tu i teraz. Żaden przywódca religijny  nie zatrzymał Holocaustu, nie interweniował w Tybecie lub nie powstrzymał innych tragicznych zdarzeń. Zamiast potępiać, religie często usprawiedliwiają zło – teologią Bożej woli czy karmy. To nie opieszałość. To symbioza. Rządy i religie współgrają. Te pierwsze zapewniają stabilność społeczną poprzez strach przed piekłem, te drugie  legitymizację władzy jako najwyższą i najważniejszą.

A co jeśli zło nie jest aberracją, lecz właściwą drogą? Ludzkość od wieków marzy o Boskiej opiece, o dobroci, wybaczaniu, ochronie przed lękiem i ułomnością. Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Jeśli Bóg istnieje, to albo jest obojętny, albo zło jest częścią Jego planu. A co jeśli wszyscy się mylimy? Co jeśli nie ma tam, na górze" światła, Boskości, miłości, sprawiedliwości czy szczęścia  tylko samo zło? Weźmy Watykan. Oficjalnie czczą Chrystusa, symbol miłości i ofiary. Ale dodając coś od siebie, a opieram to na historycznych faktach i kontrowersyjnych teoriach to zadam pytanie. Kogo naprawdę czczą w tych marmurowych pałacach? Symbolika watykańska pełna jest pogańskich elementów. Obelisk na Placu św. Piotra pochodzi z Egiptu i symbolizuje boga słońca Ra, a bazylika zbudowana jest na dawnym cyrku Nerona, miejscu męczeństwa chrześcijan. Niektórzy twierdzą, że elity watykańskie oddają hołd Lucyferowi, nosicielowi światła, w rytuałach inspirowanych masonerią czy starożytnymi kultami. Skandale finansowe, pedofilskie i polityczne powiązania z dyktatorami jak z Mussolinim czy Pinochetem i innymi sugerują, że Watykan to nie ostoja dobra, lecz centrum władzy opartej na manipulacji i złu. Jeśli tam nie ma Boskości, to dlaczego zakładamy, że jest gdziekolwiek indziej?

Może wszyscy jesteśmy źli i zepsuci do szpiku kości i w tym życiu gramy role ofiar lub katów, a w innych wcieleniach odwracamy karty. Kto powiedział, że dobro jest najważniejszym celem? To ludzka konstrukcja, narzucona przez filozofów jak Platon czy Kant, aby utrzymać porządek społeczny. Ale ewolucja pokazuje co innego. Przetrwanie faworyzuje silnych, bezwzględnych  drapieżników, nie ofiary. Najgorsze zło może być najlepszą drogą do rozwoju i samodoskonalenia. Wojny napędzają technologie od penicyliny po internet, katastrofy budują odporność społeczeństw, a osobiste cierpienie,  jak choroby czy uzależnienia  często prowadzi do głębokich przemian. Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Zło króluje, bo działa. Ci źli  korupcjoniści, tyrani, gangsterzy, bandyci  osiągają sukces, bogactwo i spełnienie. Mają władzę, luksus, a nawet szacunek. Natomiast uczciwi i kochający? Często kończą w nędzy, chorobie czy samotności. Ich dobroć czyni ich słabymi, podatnymi na wyzysk. Obserwuję to samo od lat. Filantropi bankrutują, a mafiosi budują imperia. Może to znak, że w ciemności tkwi prawdziwa ścieżka? Zło zmusza do adaptacji, kreatywności, siły, a dobro prowadzi do stagnacji.

Oczywiście, to prowokacyjna perspektywa. Ale jeśli zło dominuje i nikt – ani Bóg, ani instytucje  nie reaguje, to może czas przestać walczyć z prądem. Szukać w mroku własnej mocy, zamiast czekać na iluzoryczne światło. W końcu, jak powiedział jakiś mądry uczony co nas nie zabije, to nas wzmocni. A zło… Jest mistrzem w zadawaniu ciosów, które kształtują. Czy to czyni je właściwą drogą? Być może. W świecie bez boskiej interwencji, to my decydujemy, co jest celem  i zło może być tym, co naprawdę napędza ewolucję ludzkości.

Wszędzie, gdzie się nie spojrzy to zło się opłaca. Pedofil w sutannie? Awansuje na biskupa albo kardynała. Wojskowy psychopata, który bombarduje szpitale? Dostaje order, emeryturę i ochronę. Polityk, który kradnie miliardy i handluje bronią? Ma willę w Dubaju, jacht i wnuki na Harvardzie. Szef korporacji, który testuje leki na sierotach w Afryce? Jest na okładce Forbesa jako wizjoner. A ten, co oddaje nerkę za darmo, pomaga bezdomnym i nie kradnie? Umiera w wieku 52 lat na raka, bo nie miał na prywatne leczenie. Albo żona mu odchodzi z jakimś szemranym biznesmenem. Albo dzieciaki go nienawidzą, bo „tata zawsze był biedny”.

To nie jest przypadek. To mechanizm. Zło nagradza. Dobro karze.

Kto tak naprawdę  powiedział, że celem życia jest być dobrym? Kto? Jakiś...

Ewolucja nie nagradza miłych. Ewolucja nagradza tych, którzy przeżywają i zostawiają najwięcej potomstwa. A przeżywają ci, którzy oszukują, zabijają, zdradzają, kradną, wykorzystują, manipulują. Historia to lista zwycięzców, a zwycięzcy to prawie zawsze skurwysyny.

Może więc zło nie jest „złem”. Może zło to po prostu siła życiowa w czystej, nie rozcieńczonej formie. Bez hipokryzji, bez przeprosin, bez „ale ja mam sumienie”. Może to dobro jest chorobą, ewolucyjnym błędem, który sprawia, że ofiara sama podkłada gardło.

Może się powtarzam, ale  rzeczywistość to nie na bajki. Wojny nie kończą się, bo są za drogie. Kończą się, bo ktoś wygrał i chce więcej. Głód nie znika, bo jest za duży. Znikałby, gdyby elity przestały jeść kawior i jeździć prywatnymi odrzutowcami. Nie przestają – więc głód zostaje. Pedofilia w Kościele nie jest „skandalem”. Jest stałym elementem systemu od 1700 lat. Obozy koncentracyjne w 2025/2026 roku? Nadal istnieją. I nikt nie robi nic poza gadaniem dla samego gadania.

Więc może po co udawać, że dobro zwycięży? Ono nie zwycięży. Ono nigdy nie zwyciężyło. Zwycięża zawsze to samo: siła, bezwzględność, brak skrupułów.

Może najwyższy czas przestać się oszukiwać, że jesteśmy lepsi, bo mamy wyrzuty sumienia, empatię, współczucie. Może najwyższy czas przyznać, że ci, którzy nie mają wyrzutów sumienia –po prostu żyją lepiej.

I może  to oni, ci wszyscy złoczyńcy mają rację. A my jesteśmy tylko frajerami, którzy wierzą w bajkę o nagrodzie po śmierci, żeby łatwiej znieść upokorzenie tu i teraz.

Ja i tak uważam, że dobro, miłość, współczucie i szacunek do każdego stworzenia jest dobra i najważniejsza, ale jak patrzę na to całe zło, które istnieje na świecie  to zastanawiam się gdzie są ci dobrzy.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...