Anioły wśród ludzi
Przechodzą obok nas w tłumie
W płaszczach ze zwykłego materiału
Z codziennymi zakupami
Z oczami nieco jaśniejszymi niż powinny
Nie mają widocznych skrzydeł
Chowają je pod ubraniem
Jak wstydliwe blizny po dawnych lotach
Czasem tylko, gdy wiatr mocniej zawieje
Koszula na plecach drgnie lekko
Jakby coś chciało się rozłożyć
Stoją w kolejce do lekarza
W autobusie pełnym zmęczonych ludzi
W kawiarni, gdzie ktoś samotny płacze nad kawą
Słuchają, rozglądają się, wypatrują
Nie mówią wiele
Bo po co słowa, gdy wystarczy być
Czasem dotkną ramienia jakiegoś człowieka
Tak lekko, że ten pomyśli
To tylko przypadek
A jednak ból głowy mija
Serce nagle przestaje ściskać strach,
Dziwnym trafem nie wypada z drogi
Nagle przestaje boleć żołądek
I człowiek idzie dalej
I nie wie, że właśnie został uzdrowiony
Anioły obserwują nas z czułością tak wielką
Że aż boli ich w piersiach
Często jest im smutno z naszego powodu
Widzą, jak się ranimy słowami ostrzejszymi niż miecze
Jak kochamy tak nieporadnie
Jak upadamy i wstajemy, i znowu upadamy
Czasem płaczą w nocy, gdy miasto śpi
Nie z żalu
Z nadmiaru miłości, której nie wolno im w pełni okazać
Bo gdyby rozłożyli skrzydła naprawdę
Ludzie uciekliby w panice
Albo padliby na kolana
A oni chcą tylko być blisko
Są zmęczeni
Tęsknią za niebem
Za chórami, które nie milkną
Za światłem, które nie potrzebuje elektryczności
Ale zostają
Bo ktoś musi pilnować
Gdy dziecko przechodzi przez jezdnię
Kiedy staruszka niesie ciężkie torby
Gdy samotny człowiek myśli, że nikt go nie widzi
I czasem, tylko czasem
Gdy ktoś spojrzy tak mimowolnie powie po prostu „dziękuję”
Wtedy ich skrzydła rozkładają się
I czują, że niebo jest bliżej, niż myśleli
Bo anioły wśród ludzi nie spadły z nieba
One same wybrały tę trudną, cichą służbę
Być światłem w ludzkiej ciemności
Nawet jeśli nikt nie zauważy, że to właśnie światło
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz