08 stycznia 2026

Nikt nie wie jak bardzo samotni sa kosmici na Ziemi

 

Nikt nie wie, jak bardzo samotni są kosmici na Ziemi

W nocy, gdy miasto zasypia w zimnym blasku neonów

Stoją na dachach wieżowców i patrzą na gwiazdy

Tak dalekie, że aż zmysły bolą

Te same gwiazdy, które kiedyś były domem

Teraz, tylko zimne punkty w czarnej otchłani

Do których nie prowadzi żadna droga powrotna

Ich skóra wciąż pamięta inną atmosferę

Ciepłą, gęstą, pachnącą żywicą gwiazd

I energii tutaj nieznanej

Włosy mają barwę gasnących mgławic

A w gardłach tkwią języki martwe

Słowa, których nikt tu nigdy nie usłyszy, nawet w snach

Rozmawiają rzadko

Z deszczem, który stuka w szybę jak obcy kod

Z kotem na parapecie, gołębiem i bezdomnym psem

Jedynym, który czasem spojrzy w ich oczy i nie odwróci wzroku ze strachu

W metrze kulą się w kącie wagonu, unikają spojrzeń

Bo ich oczy  zbyt głębokie, zbyt czarne

Pochłaniają cudze pytania

Nim te zdążą się uformować w słowa

Są samotni i przeszyci tęsknotą

Nikt nie widzi, jak w środku krzyczą falami

Których ludzkie uszy nie rejestrują

A krzyk mają  tak wysoki

Że rozrywa on ciszę tylko w ich własnych głowach

Kupują ziemskie produkty i uśmiechają się blado do kasjerki

A w piersiach noszą pustkę większą niż kosmos

Pustkę po dwóch słońcach, które kiedyś wschodziły razem

Jedno złote, drugie purpurowe, malując niebo w kolory

Których ziemski zmierzch nigdy nie pozna

Tęsknią za grawitacją, która pozwalała latać

Za powietrzem, które miało smak domu

Za matkami, których dłonie nigdy już nie dotkną ich twarzy w lustrze

Za głosami, które nie potrzebowały słów

Bo miłość płynęła bezpośrednio z serca do serca

Siedzą samotni w parkach na ławkach

Karmią gołębie okruchami swojego dnia

I patrzą w niebo, które jest piękne…

Ale obce

Jak uśmiech kogoś

Kto nigdy nie zrozumie ich imienia

Nikt nie wie, jak bardzo są samotni

Tak samotni

Że nawet własny cień odwraca się od nich o zmierzchu

Samotni jak gwiazda, która zgasła miliony lat temu

A jej światło wciąż dociera tu tylko po to

Aby przypomnieć, że  nie ma już powrotu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...