08 stycznia 2026

Moje poprzednie wcielenia

 

Moje poprzednie wcielenia

W piasku Mezopotamii, pięć tysięcy lat temu

Byłem garncarzem o dłoniach mocnych

Toczyłem ciężkie koło

A w moich rękach, rodziły się dzbany

W których trzymano ziarno i łzy po zmarłych

Słońce prażyło kark, a ja nuciłem pieśń rzeki

Eufrat szumiał moim głosem

W delcie Nilu, gdy piramidy dopiero rosły

Stałem się skrybą w cieniu kolumn

Trzcina w dłoni kreśliła hieroglify na papirusie

Życie jest krótkie, śmierć wieczna - pisałem

W nozdrzach miałem zapach lotosu i kadzidła

A w sercu  lęk przed krokodylem - bogiem

W Helladzie, pod oliwnymi gajami

Filozofem w podartej szacie

Pytałem sam siebie

Czym jest dobro?

Czym zło jest

Kim jestem ja

Sokrates patrzył na mnie z ukosa

A ja piłem cykutę w cieniu Akropolu

W średniowiecznym klasztorze nad Renem

Mnichem w habicie z grubej wełny byłem

Przepisywałem Ewangelię złotym atramentem

W renesansowej Florencji, malarzem w pracowni pełnej terpentyny

Szkicowałem anioły na deskach lipowych

Ręka drżała od ołowianej bieli

Medyceusze płacili mi złotem

Lecz ja malowałem tylko dla wybranych

W osiemnastowiecznym Paryżu

Byłem rewolucjonistą w czapce frygijskiej

Stałem pod gilotyną, krzycząc

Wolność!

Krew spływała po bruku jak czerwone wino

W kieszeni miałem list miłosny

Którego nigdy nie wysłałem

W dziewiętnastowiecznym Manchesterze

Byłem zwykłym robotnikiem przy maszynie parowej

W czeskiej dzielnicy ubogich biedaków

Byłem złodziejem

W ostatnim wcieleniu byłem poetą w bloku z wielkiej płyty

Pisałem  wersy na kartce w kratkę

Dziś sam już nie wiem gdzie jestem

W jednym oddechu czuję wszystkie życia

W jednym spojrzeniu widzę  tysiąclecia

I wiem, że koło się toczy

A ja jestem wiecznie ten sam

I wiecznie inny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...