Ciaracha
W trakcie jednej z głębokich medytacji uzyskałem bardzo interesujący i zastanawiający przekaz.
Mój przewodnik duchowy potwierdził, że moja wiedza w odniesieniu do rozwoju duchowego i zbierania doświadczenia na naszej planecie jest jak najbardziej właściwa. Potwierdził, że dusze bardzo chętnie wybierają Ziemię na swoje przyszłe życia z uwagi na panujące tu warunki, które są trudne. Rozwój duchowy na Ziemi można osiągnąć wielokrotnie szybciej niż w innych miejscach z uwagi na różnorodność zachowań pomiędzy ludźmi, materializm, niedoskonałość, ułomność, brak wiary, niskie poczucie wartości, liczne lęki, problemy zdrowotne i przynoszące dramatyczne skutki przekonania. Jednakże jak stwierdził Ziemia wcale nie jest wyjątkowa. Istnieje we wszechświecie inna planeta, na którą dusze decydują się inkarnować w ciałach fizycznych. Planeta Ciaracha bo o niej mowa jest jedyna we wszechświecie. Warunki na tej planecie są ekstremalnie trudne i nieprzyjazne. Jest ona pięciokrotnie większa od Ziemi. Rok na tej planecie składa się z 27 miesięcy, a każdy miesiąc z 52 dni. Rok jest podzielony na trzy pory. Upalne Jęzory - to pora roku trwająca 11 miesięcy, w trakcie której średnia temperatura wacha się w granicach 47 do 73 stopni Celsjusza. W tym okresie planetę systematycznie nawiedzają ogniste pioruny i tornada, gorące deszcze i palące wiatry. Mroźna Zadyma to trwająca 9 miesięcy pora roku w trakcie której temperatury wahają się od -38 do – -75 stopni Celsjusza. W tym okresie cała planeta jest skuta lodem. Wieją mroźne wiatry. Każdego dnia przechodzą burze śnieżne z lodowymi błyskawicami. Trzecią porą roku jest Przejściowe Tchnienie. Trwa 7 miesięcy. W tym okresie temperatura waha się w granicach -2 do 23 stopni Celsjusza. Nie ma w tym okresie żadnych opadów, żadnych wiatrów i żadnych innych zmian pogodowych. Na tej planecie znajdują się morza o głębokości ponad 290 kilometrów składające się z wody, kwasów i różnych innych cieczy i roztworów, które na ziemi nie są znane. Są oczywiście góry. Tajemnicze, zawsze wrogie i niedostępne. Mają wysokość do 80 kilometrów. Liczne rzeki natomiast mają średnią szerokość w przedziale 7 do 12 kilometrów. Są one pełne wirów, źródeł wrzących uskoków i podstępnych wysp. Na Ciarasze żyje bardzo duża ilość różnych stworzeń i roślin. Wszystkie stworzenia są bardzo agresywne i nieprzyjazne. Rośliny natomiast w większości są trujące, parzące, żrące, oślepiające. Istotami inteligentnymi, które żyją na tej planecie są Murowie i Ludzie. Dożywają do 280 lat. Murowie są podobni do ludzi, ale potrafią dzielić się na dwie lub trzy osoby i są tylko jednopłciowe. Zarówno oni jak i ludzie mają po około 2,80 cm wzrostu i są bardzo dobrze zbudowani. Większość i dotyczy to zarówno Ludzi jak i Murów to istoty złośliwe, agresywne i wredne. Wśród nich to głównie mordercy, zabójcy, złodzieje, oszuści, wysysający energie życiowe magowie i czarodzieje. Nie ma tam żadnych rządów, żadnej religii, żadnej władzy, żadnej sprawiedliwości. Po prostu kto silniejszy, kto bardziej cwany lub bardziej zaradny to przeżywa. Na Ciarasze cały czas trwają wojny i konflikty zbrojne. Morderstwa, pogarda, kłamstwo i złodziejstwo trwa tam nieustannie. Mało tego zarówno Ludzi jak i Murów dotykają straszliwe choroby, z którymi muszą sobie sami radzić ponieważ nie ma tam lekarzy ani szpitali. Leczą ich znachorzy lub tzw. Bagienne Marudy. W tym okrutnym świecie jest też miejsce na miłość, współczucie, wiarę i dobroć. Oczywiście nie jest to łatwe, ale są Ludzie i Murowie, którzy kochają, pomagają i wspierają innych jak tylko mogą.
I wtedy przewodnik zamilkł na chwilę – tak, jak robią to istoty, które wiedzą, że następne słowa mogą kogoś złamać albo uzdrowić.
- Wiesz, dlaczego tyle dusz wybiera właśnie Ciarachę?” – zapytał cicho, a w Jego głosie było coś, czego nigdy wcześniej nie słyszałem: smutek zmieszany z najgłębszą zadumą.
- Bo tam, w samym sercu piekła, najłatwiej przypomnieć sobie, kim naprawdę jesteś. Gdy w trakcie siedemdziesięciu trzech stopni upału niesiesz na plecach obcego, którego nienawidzą wszyscy dookoła. Gdy w mrozie minus siedemdziesięciu pięciu stopni dzielisz ostatni kawałek suchego korzenia z kimś, kto wczoraj próbował cię zabić. Gdy stoisz nad ciałem dziecka, które właśnie umarło w twoich ramionach, a wokół wyją Bagienne Marudy i nikt nie przyjdzie pomóc to wtedy, właśnie wtedy, w najczarniejszej chwili, coś w tobie pęka. I albo gaśniesz na zawsze i wracasz do domu złamany, z poczuciem, że się nie udało, albo… budzisz się. Naprawdę się budzisz.
Zamilkł znowu. Czułem, jak w mojej klatce piersiowej rośnie coś wielkiego i bolesnego jednocześnie.
- Na Ciarasze miłość nie jest darem. Miłość jest aktem wojennym. Najtrudniejszym, najbardziej heroicznym aktem, jaki dusza może wykonać we wszechświecie. I dlatego właśnie tam, w tej rzeźni dusz, rodzą się najpiękniejsze, najjaśniejsze istoty, jakie kiedykolwiek opuściły inkarnację. Te, które przeszły przez ogień i lód, zdradę i porzucenie, a mimo wszystko… pozostały dobre. Te, które na końcu, stojąc po pas w czarnej wodzie i krwi, wciąż potrafiły powiedzieć drugiemu: Nie jesteś sam. I w tym jednym zdaniu, wypowiedzianym drżącym głosem w samym środku koszmaru, mieści się więcej duchowego wzrostu niż w tysiącu spokojnych żyć na tysiącu łagodnych planet – powiedział najspokojniej jak tylko potrafił
Poczułem, że oczy mi wilgotnieją, choć przecież nie miałem tam ciała.
- Nie wszystkim się udaje, Marek – szepnął przewodnik.
– Wielu wraca stamtąd… potrzaskanych. Z popękaną duszą, z wypalonymi skrzydłami. I muszą zaczynać od nowa. Ale ci, którym się udało… Ci, którzy wyszli z Ciarachy z sercem wciąż bijącym miłością… oni już nie muszą nigdzie iść. Oni już są Domem. I kiedy na nich patrzę, nawet ja – stary, zmęczony przewodnik – czuję, że warto było istnieć przez wszystkie wieczności, aby móc zobaczyć choć jednego takiego.
A potem dodał najciszej, jak wiatr przechodzący przez spalone liście:
- Nie pytaj, czy jesteś gotowy na Ciarachę. Zapytaj tylko: czy jesteś gotów kochać tak bardzo, że nawet piekło nie zdoła cię tego oduczyć?
I w tej ciszy, która potem nastała, zrozumiałem, że odpowiedź na to pytanie… to jedyne, co naprawdę liczy się we wszystkich światach.
Przewodnik nie czekał na odpowiedź. Nie musiał. Wiedział, że odpowiedź i tak już we mnie płonie – albo nigdy się nie narodzi.
A potem odszedł. Zostawiając mnie samego z najstraszniejszym i najpiękniejszym pytaniem, jakie kiedykolwiek usłyszałem:
Czy piekło wystarczy, żebyś przestał kochać?
Bo jeśli tak – to nie ma znaczenia, na której planecie się urodziłeś. I tak już przegrałeś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz