10 stycznia 2026

Ciaracha

 

Ciaracha

W trakcie jednej z głębokich medytacji uzyskałem bardzo interesujący i zastanawiający przekaz.

Mój przewodnik duchowy potwierdził, że moja wiedza w odniesieniu  do rozwoju duchowego i zbierania doświadczenia na naszej planecie jest jak najbardziej właściwa. Potwierdził, że dusze bardzo chętnie wybierają Ziemię na swoje przyszłe życia z uwagi na panujące tu warunki, które są trudne. Rozwój duchowy na Ziemi można osiągnąć wielokrotnie szybciej niż w innych miejscach  z uwagi na różnorodność zachowań pomiędzy ludźmi, materializm, niedoskonałość, ułomność, brak wiary, niskie poczucie wartości, liczne lęki, problemy zdrowotne i przynoszące dramatyczne skutki przekonania. Jednakże jak stwierdził Ziemia wcale nie jest wyjątkowa. Istnieje we wszechświecie inna planeta, na którą dusze decydują się inkarnować w ciałach fizycznych. Planeta Ciaracha bo o niej mowa jest jedyna we wszechświecie. Warunki na tej planecie są ekstremalnie trudne i nieprzyjazne. Jest ona pięciokrotnie większa od Ziemi. Rok na tej planecie składa się z 27 miesięcy, a każdy miesiąc z 52 dni.  Rok jest podzielony na trzy pory. Upalne Jęzory - to pora roku trwająca 11 miesięcy, w trakcie której średnia temperatura wacha się w granicach 47 do 73 stopni Celsjusza. W tym okresie planetę systematycznie nawiedzają ogniste pioruny i tornada, gorące deszcze i palące wiatry. Mroźna Zadyma to trwająca 9 miesięcy pora roku w trakcie której temperatury wahają się od -38 do – -75 stopni Celsjusza. W tym okresie cała planeta jest skuta lodem. Wieją mroźne wiatry. Każdego dnia przechodzą burze śnieżne z lodowymi błyskawicami. Trzecią porą roku jest Przejściowe Tchnienie. Trwa 7 miesięcy. W tym okresie temperatura waha się w granicach -2 do 23 stopni Celsjusza. Nie ma w tym okresie żadnych opadów, żadnych wiatrów i żadnych innych zmian pogodowych. Na tej planecie znajdują się morza o głębokości ponad 290 kilometrów składające się z wody, kwasów i różnych innych cieczy i roztworów, które na ziemi nie są znane. Są oczywiście góry. Tajemnicze, zawsze wrogie i niedostępne. Mają wysokość do 80 kilometrów. Liczne rzeki natomiast mają średnią szerokość w przedziale  7 do 12 kilometrów. Są one pełne wirów, źródeł wrzących uskoków i podstępnych wysp. Na  Ciarasze  żyje  bardzo duża ilość różnych stworzeń i roślin. Wszystkie stworzenia są bardzo agresywne i nieprzyjazne. Rośliny natomiast w większości są trujące, parzące, żrące, oślepiające. Istotami inteligentnymi, które żyją na tej planecie   Murowie i Ludzie. Dożywają do 280 lat. Murowie są podobni do ludzi, ale potrafią dzielić się na dwie lub trzy osoby i są tylko jednopłciowe. Zarówno oni jak i ludzie mają po około 2,80 cm wzrostu i są bardzo dobrze zbudowani. Większość i dotyczy to zarówno Ludzi jak i Murów to istoty złośliwe, agresywne i wredne. Wśród nich to głównie  mordercy, zabójcy, złodzieje, oszuści, wysysający energie życiowe magowie i czarodzieje. Nie ma tam żadnych rządów, żadnej religii, żadnej władzy, żadnej sprawiedliwości. Po prostu kto silniejszy, kto bardziej cwany lub bardziej zaradny to przeżywa.  Na  Ciarasze    cały czas trwają wojny i konflikty zbrojne. Morderstwa, pogarda, kłamstwo i złodziejstwo trwa tam nieustannie. Mało tego zarówno Ludzi jak i Murów dotykają straszliwe choroby, z którymi muszą sobie sami radzić ponieważ nie ma tam lekarzy ani szpitali. Leczą ich znachorzy lub tzw. Bagienne Marudy. W tym okrutnym świecie jest też  miejsce na  miłość, współczucie, wiarę i dobroć.  Oczywiście nie jest to łatwe, ale są Ludzie i Murowie, którzy kochają, pomagają i wspierają innych jak tylko mogą.

I wtedy przewodnik zamilkł na chwilę – tak, jak robią to istoty, które wiedzą, że następne słowa mogą kogoś złamać albo uzdrowić.

- Wiesz, dlaczego tyle dusz wybiera właśnie Ciarachę?” – zapytał cicho, a w Jego głosie było coś, czego nigdy wcześniej nie słyszałem: smutek zmieszany z najgłębszą zadumą.

 - Bo tam, w samym sercu piekła, najłatwiej przypomnieć sobie, kim naprawdę jesteś. Gdy w trakcie  siedemdziesięciu  trzech stopni upału niesiesz na plecach obcego, którego nienawidzą wszyscy dookoła. Gdy w mrozie minus siedemdziesięciu pięciu stopni dzielisz ostatni kawałek suchego korzenia z kimś, kto wczoraj próbował cię zabić.  Gdy stoisz nad ciałem dziecka, które właśnie umarło w twoich ramionach, a wokół wyją Bagienne Marudy i nikt nie przyjdzie pomóc to wtedy, właśnie wtedy, w najczarniejszej chwili, coś w tobie pęka. I albo gaśniesz na zawsze  i wracasz do domu złamany, z poczuciem, że się nie udało,  albo… budzisz się. Naprawdę się budzisz.

Zamilkł znowu. Czułem, jak w mojej klatce piersiowej rośnie coś wielkiego i bolesnego jednocześnie.

- Na Ciarasze miłość nie jest darem. Miłość jest aktem wojennym. Najtrudniejszym, najbardziej heroicznym aktem, jaki dusza może wykonać we wszechświecie. I dlatego właśnie tam, w tej rzeźni dusz, rodzą się najpiękniejsze, najjaśniejsze istoty, jakie kiedykolwiek opuściły inkarnację. Te, które przeszły przez ogień i lód, zdradę i porzucenie, a mimo wszystko… pozostały dobre. Te, które na końcu, stojąc po pas w czarnej wodzie i krwi, wciąż potrafiły powiedzieć drugiemu: Nie jesteś sam. I w tym jednym zdaniu, wypowiedzianym drżącym głosem w samym środku koszmaru, mieści się więcej duchowego wzrostu niż w tysiącu spokojnych żyć na tysiącu łagodnych planet – powiedział najspokojniej jak tylko potrafił

Poczułem, że oczy mi wilgotnieją, choć przecież nie miałem tam ciała.

- Nie wszystkim się udaje, Marek – szepnął przewodnik.

– Wielu wraca stamtąd… potrzaskanych. Z popękaną duszą, z wypalonymi skrzydłami. I muszą zaczynać od nowa. Ale ci, którym się udało… Ci, którzy wyszli z Ciarachy z sercem wciąż bijącym miłością… oni już nie muszą nigdzie iść. Oni już są Domem. I kiedy na nich patrzę, nawet ja – stary, zmęczony przewodnik – czuję, że warto było istnieć przez wszystkie wieczności, aby móc zobaczyć choć jednego takiego.

A potem dodał najciszej, jak wiatr przechodzący przez spalone liście:

- Nie pytaj, czy jesteś gotowy na Ciarachę. Zapytaj tylko: czy jesteś gotów kochać tak bardzo, że nawet piekło nie zdoła cię tego oduczyć?

I w tej ciszy, która potem nastała, zrozumiałem, że odpowiedź na to pytanie… to jedyne, co naprawdę liczy się we wszystkich światach.

Przewodnik nie czekał na odpowiedź. Nie musiał. Wiedział, że odpowiedź i tak już we mnie płonie – albo nigdy się nie narodzi.

A potem odszedł. Zostawiając mnie samego z najstraszniejszym i najpiękniejszym pytaniem, jakie kiedykolwiek usłyszałem:

Czy piekło wystarczy, żebyś przestał kochać?

Bo jeśli tak – to nie ma znaczenia, na której planecie się urodziłeś. I tak już przegrałeś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...