09 stycznia 2026

Nie trzeba się smucić gdy ktoś umiera

 

Nie trzeba się smucić, gdy ktoś umiera

Nie płacz, gdy ktoś bliski odchodzi w ciszę nocy

Gdy serce jego przestaje bić tak głośno

Jak biło kiedyś

W uśmiechu, w gniewie, w miłości

To nie koniec

To tylko głęboki wdech przed nowym świtem

Którego jeszcze nie widzisz

Nie trzeba się smucić

Bo nikt nie odchodzi naprawdę

Dusza nigdy nie umiera

Ona tylko zrzuca cielesną powłokę

Jak płaszcz, który już jest  niepotrzebny

On sam to zaplanował

Swoje odejście, swoją śmierć

I w jaki sposób umiera

Zanim przyszedł na świat

Podjął decyzję kiedy odejść

I wybrał właśnie ten moment

 I teraz jest tam, gdzieś dalej, szczęśliwy

Wolny, lekki, w pełni siebie

I patrzy na ciebie

I smuci się trochę

Że ty go opłakujesz

Bo to jest niepotrzebne

On przecież zostaje w zapachu starego swetra

W melodii piosenki, którą nucił pod prysznicem

Kiedy przytulał się i mówił Kocham Cię

Pamiętasz, jak trzymał twoją dłoń

Gdy świat wydawał się za ciężki?

Ta dłoń wciąż jest ciepła – w twojej dłoni

Pamiętasz jego oczy, gdy patrzył na ciebie

Jakbyś był całym jego wszechświatem?

Te oczy patrzą teraz z każdego zachodu słońca

Z każdej gwiazdy, która mruga właśnie do ciebie

Nie trzeba się smucić, choć serce pęka

Bo pęka tylko po to, aby zrobić miejsce na jeszcze większą miłość

Nikt nie umiera na zawsze

Dusza żyje dalej, nietknięta czasem

A kiedy czas jej odpoczynku dobiegnie końca

Wróci tu znowu, w nowym ciele, w nowym oddechu

Jak podróżnik, który zamyka jedną księgę

Aby otworzyć następną, pełną nieznanych rozdziałów

Reinkarnacja – to nie kara, nie przypadek

To lekcja wybrana z miłością

Z odwagą, aby doświadczyć więcej

Aby kochać głębiej

Aby znów spotkać tych, których serce pamięta

Może kiedyś spojrzysz w oczy dziecka

Bezdomnego psa

Dzikiego zwierzęcia

Nastolatki pełnej uśmiechu

Lub młodzieńca o niebieskich oczach

I rozpoznasz w nich ten sam znajomy błysk

Ten sam śmiech

Ten sam sposób trzymania dłoni

I zrozumiesz, że wrócił

Aby kontynuować wspólną drogę

Bo to on sam sobie wybiera ścieżkę

Po której chce stąpać

Nie trzeba się smucić

Bo miłość nie umiera nigdy

Ona tylko zmienia kształt

Z ciała w pamięć

Z głosu w ciszę

Z obecności w wieczną bliskość

I pewnego dnia, gdy będziesz gotowy

Zrozumiesz to nagle

Że nigdy naprawdę nie umiera się na zawsze

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wszystkich nie mozna uratować

  Dlaczego wszystkich nie można uratować Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie I inny kieru...