Dlaczego wszystkich nie można uratować
Ludzie są jak statki tonące tej samej nocy
Ale każdy ma inną dziurę w kadłubie
I inny kierunek wiatru w żaglach
Jedni toną
Bo wierzą, że skały to miłość
Inni, bo nie potrafią puścić steru
Jeszcze inni
Bo wypili morze zamiast z niego pić
Czasem ratujesz jednego
A drugi w tym samym momencie sam sobie wbija nóż głębiej
Patrząc ci prosto w oczy
Czasem wyciągasz rękę i ktoś ją odgryza
Nie z głodu
Tylko żeby udowodnić, że nie jest do uratowania
Niektórzy nie chcą ratunku
Bo ratunek smakuje jak odpowiedzialność
A oni wolą słodką gorycz swojej własnej klęski
Inni już dawno wybrali bycie falą
A nie rozbitkiem
Uderzają w innych
Żeby nie czuć, jak sami pękają
A ty stoisz na brzegu z liną w zsiniałych dłoniach i patrzysz
Jak jedni płyną
Jak inni idą na dno śpiewając
A jeszcze inni po prostu przestają machać
I wtedy rozumiesz
Najtrudniejsza prawda brzmi tak
Nie wszystkich da się uratować
Bo nie wszyscy chcą być ocaleni z samych siebie
Czasem jedyne, co możesz zrobić
To nie dać się utopić razem z nimi
A to już jest bardzo dużo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz