Medytacja
Siadasz
Nie po to, żeby coś osiągnąć
Raczej po to, żeby przestać gonić
Oddech robi się nagle widoczny
Jakby ktoś cicho włączył światło w najdalszym pokoju twojej głowy
Myśli przychodzą
Niektóre głośne jak sąsiedzi o trzeciej nad ranem
Inne ciche, szybkie, jak biegające myszy po suficie
Nie walczysz z nimi
Nie karmisz ich
Po prostu patrzysz, jak przechodzą
Czasem jest tak cicho
Że słyszysz bicie własnego serca i nagle rozumiesz
To nie metronom
To ty wciąż tu jesteś
Ciało narzeka
Plecy, kolana, lewa kostka, kręgosłup
Dajesz im chwilę na marudzenie
A potem wracasz do oddechu
Jak do starego cierpliwego przyjaciela
Który nigdy nie pyta
Gdzie byłeś?
Nie ma celu
Nie ma mety
Jest tylko to jedno miejsce
Tu, teraz
W środku wdechu
Zanim wydech zdąży się zacząć
I przez ułamek sekundy nie jesteś kimś
Kto coś musi
Kto kogoś zawiódł
Czegoś nie zdążył
Jesteś po prostu tą przestrzenią
W której wszystko się pojawia i znika
Siadasz jeszcze raz
Jutro
I pojutrze
Nie dlatego, że stało się lepiej
Tylko dlatego, że warto czasem posiedzieć z kimś
Kto nigdy nie odchodzi
Z samym sobą
Gdy wstaniesz
Nie zabierasz spokoju do kieszeni
Zabierasz za to pamięć
I zrozumiesz
Że potrafisz na chwilę przestać walczyć z tym
Co i tak nie da się pokonać na stałe
To wystarczy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz