Pisanie z pasją
Nie siadam do klawiatury, tylko rzucam się na nią
Jak głodny pies na rzuconą kość
Serce bije mi w piersi
W nadgarstkach coś ugniata
A palce nie wiedzą, co najpierw
Krzyczeć czy krwawić
Słowa nie przychodzą
One wyskakują jak zęby po ciosie
Nierówne, mokre, wciąż ciepłe
Nie myślę o czytelniku
Nie myślę o jakimś recenzencie
Myślę tylko…
Jeśli tego teraz nie napiszę
Udławię się tym na śmierć
Czasem piszę tak szybko
Że ortografia pęka jak szkło pod butem
A zdania biegną jedno przez drugie jak dzieci uciekające przed burzą
Czasem piszę tak wolno
Że słychać, jak atrament schnie na papierze
A każdy przecinek waży tyle co westchnienie
Które nosiłem w sobie od ósmego roku życia
Pasja nie jest ładna
Nie pachnie kawą i świeżym notatnikiem
Śmierdzi spoconą koszulką o trzeciej nad ranem
Popiołem z papierosa, którego już nie pamiętam
I tą cholerną pewnością
Że jeśli nie napiszę tego dzisiaj
To już nigdy nie będzie prawdziwe
Więc piszę
Jakbym kopał tunel gołymi rękami
Jakby za tą ścianą był tlen
I czasem…
Bardzo rzadko
Otwiera się okno
Na moment
Na jedno uderzenie
I wtedy wiem
Że nie pisałem na darmo
Że coś naprawdę przeszło
Przeze mnie
Przez moje drżące, spuchnięte, żywe palce
Piszę więc dalej
Niech boli
Niech się nie klei
Niech się nie da
Bo jak przestanie boleć
To już nie będzie pasja
To będzie już tylko…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz