Wrażliwość
Jest jak pajęczyna utkana z nici księżyca
Drżąca w porannym powiewie, który niesie szept gwiazd
Łapie krople rosy, łzy nieba
I w nich odbija cały wszechświat
Choć sama mogłaby pęknąć od jednego westchnienia
Jak liść jesienny, który tańczy w wirze wiatru
Czuje każdy podmuch
Każdy cień chmury
A pod stopami ziemi słyszy bicie serca korzeni
Nie jest tarczą
Lecz otwartym oknem
Przez które wdziera się burza i śpiew słowika
Jest jak kryształ w dłoni dziecka
Przezroczysty, lśniący w słońcu nadziei
Lecz krucha jest jak wspomnienie o zapomnianym śnie
Krwawi cicho, barwiąc świat szkarłatem bólu
A potem leczy się promieniem, które rodzi tęczę
Jest echem w jaskini samotności
Gdzie kropla wody staje się symfonią
A cień opowieścią o utraconej miłości
Bez niej świat to skała bez porostów
Zimna, milcząca, głucha na pieśń życia
W niej jest magia
Zamieniająca cierń w kwiat
Burzę w łagodny deszcz
A serce w latarnię, która świeci w mroku
Wrażliwość to nie skrzydło
Ale lot sam w sobie
Nie korzeń, lecz rozkwit
Wieczna tańcząca iskra w ciemności
Ona mieszka w dotyku porannej rosy na liściu
W drżeniu struny, gdy wiatr ją muska
W spojrzeniu psa, który czeka przy drzwiach
Bo ona jest cicha i prawdziwa
Słyszy szept deszczu muskającego w szybę
Czuje ból obcego w tłumie
Widzi piękno w pękniętej filiżance
W której odbija się zachód słońca
Ona nie krzyczy
Nie tłucze się o ściany
Ona otwiera serce jak kwiat o świcie
I choć świat czasem rani ostrymi krawędziami
Wrażliwość nie zamyka się
Ona jedynie pojękuje cichutko
Jest błogosławiona i przeklęta
Jak szkło, przez które widać gwiazdy
Ale które łatwo pęka pod naciskiem
A jednak bez niej świat byłby tylko kamieniem
Złowrogim, zimnym, milczącym, nieczułym
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz