Hiszpania jest jak Barakuda
Płynie przez cień
Nie pyta o zgodę
Zęby ma ze słońca
A oczy z Granady
Nie śpiewa flamenco
Ona je tnie
Każdy akord to rana na wodzie
Czerwona jak krew z corridy w południe
Szybka jak wiatr
Który zrywa żagle z masztu
Milczy groźnie
Kiedy patrzy na ciebie z bliska
I nagle już nie ma lądu pod stopą
Hiszpania jest jak Barakuda
Smakuje jak tempranillo prosto z beczki
Pali w język, a potem z tej drugiej strony
Nie obiecuje powrotu do domu
Za to obiecuje, że zapomnisz, jak się oddycha
Hiszpania jest jak Barakuda
Nie kocha
Przegryza tętnicę i płynie dalej
A ty stoisz na brzegu z mokrymi butami
I uśmiechem idioty
Bo wciąż chcesz ją pocałować
Jej oddech parzy ci kark
Zanim jeszcze cię dotknie
Słońce w jej gardle topi się w miodzie i krwi
Ona nie prosi
Rozchyla wargi jak czerwone wino
I wlewa się w ciebie cała
Bez pytania o duszę
Ma skórę jak rozgrzany piasek pod palcami południa
Każdy ruch jej bioder to fala
Która zmywa rozum
Smakuje oliwkami
Solą i czymś, co umiera w gardle
Gdy próbujesz powiedzieć jej imię
Hiszpania jest jak Barakuda
Oplata cię wzrokiem jak wodorosty w głębinie
Jest zimna, a jednocześnie pali do kości
Gdy już myślisz, że możesz swobodnie oddychać
Wgryza się w tętnicę szyjną pocałunkiem bez litości
Flamenco w jej biodrach nie tańczy
Ono rżnie powietrze
Każde uderzenie jej stopy to orgazm dla ziemi
A ty klęczysz w niej
Mokry od potu i morza
Z językiem pełnym jej imienia
Którego nie umiesz wymówić
Hiszpania jest jak Barakuda
Ona nie kocha delikatnie
Ona rozrywa cię na strzępy rozkoszy
I zostawia na brzegu
Drżącego, z erekcją wspomnień
I ustami wciąż otwartymi na jej kolejny
Bezlitosny pocałunek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz