01 lutego 2026

Wierzyć mogę tylko sobie

 

Wierzyć mogę tylko sobie

Wierzyć mogę tylko sobie

Reszta to potwory w garniturach, kitlach i sutannach

Uśmiechają się szeroko

Patrzą prosto w oczy i wbijają nóż po sam trzonek w plecy

Naukowcy sprzedają wyniki na sztuki

Lekarze przepisują to, co im kazano

Politycy to jedno wielkie kłamstwo

Kościół handluje czymś czego nie ma

Zaufać im wszystkim to nie naiwność

To głupota, która kosztuje życie

Dzisiaj zaufanie to powolne samobójstwo

Ale mam dwa wyjątki

Dwa żywe wyjątki w tym gównianym świecie

Żona przez wszystkie najczarniejsze noce

I najgorsze poranki wspierała mnie

Trzymała, nie odeszła

Dowiodła ciałem i spojrzeniem

Że mogę jej oddać wszystko

Że mogę zaufać bezgranicznie

I syn – moja krew

Nawet gdyby  potrafił skłamać

To mnie nigdy nie okłamał

Nigdy mnie nie zostawił

Nigdy nie zawiódł

Gdy świat mi się walił  stał cicho i mocno

Wspierał mnie i nigdy nie odwrócił wzroku

Wszyscy inni – bez wyjątku

Nie zasługują na moje zaufanie

Za ich słowami tylko obłuda i fałsz

Więc idziemy dalej przez życie sami

Żona po prawej, syn po lewej

Każdy z nożem w kieszeni na wszelki

Bo nie wiemy co nas jeszcze spotka

I wiecie co?

Wszystko inne poza nami lata mi  koło dupy

Mam dwie osoby warte całej miłości

Całego tego gniewu

Całego tego bólu

Całego tego muru z betonu i krwi, który zbudowałem wokół nas trojga

Reszta niech się dławi swoimi kłamstwami

I…

W swoich uśmiechniętych maskach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wierzyć mogę tylko sobie

  Wierzyć mogę tylko sobie Wierzyć mogę tylko sobie Reszta to potwory w garniturach, kitlach i sutannach Uśmiechają się szeroko Pa...