19 lutego 2026

Stewardesa z garbatym nosem

 

Stewardesa z garbatym nosem

Stewardesa z garbatym nosem
Wyglądała jak ktoś
Kogo życie zapomniało…

Za duży mundurek wisiał na niej
Jak cudza historia
Wychudzona była

I krucha
Z potarganymi włosami
Jakby spała w przeciągach obcych miast

Łzy kapały jej na koszulę
Cicho, jednostajnie
Jak zegar, który odmierza tylko stratę
Zostawiały mokre plamy
Tam, gdzie kiedyś powinno być serce

Rozglądała się dookoła pustymi oczami
Nie szukała już niczego
Patrzyła tak
Jak patrzy się na świat
Po długim

Gorzkim płaczu
Bez nadziei
Bez pytania „dlaczego”

Szła pomiędzy fotelami
Potrącając pasażerów
A oni poprawiali tylko rękawy
Przesuwali kolana
I wracali do swoich ekranów

Nikt nie zwrócił na nią uwagi
Nikt nie zobaczył
Że każdy jej krok
Był jak krok po cienkim lodzie

W kabinie było ciepło
Ale ona marzła
Samolot leciał wysoko
A ona spadała coraz niżej
W ciszę
W której nawet płacz
Stawał się niedostrzegany

I nie miał już siły brzmieć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drganie Wszechświata

  Drganie wszechświata Moje widzenie często mięknie jak mgła o świcie Kontury płyną, rozpływa się czas i świat dookoła Już nie chwytam...