Dno codzienności
Obserwując świat…
Ten dookoła mnie
Zauważyłem
Że coraz więcej jest ludzi
Którzy poza ciężką pracą
Za marne pieniądze
Mają w życiu tylko trzy główne cele
Po pierwsze musza napełnić brzuch byle czym
Po drugie musza upić się do
nieprzytomności
Po trzecie ważne jest dla nich aby wypróżnić się każdego dnia
Ale…
Czasem, dla odmiany
Pragną spełnić jakieś marzenie
I trochę się rozerwać
Wtedy dadzą komuś po mordzie
Coś ukradną
Wszczną awanturę bez powodu
Aby pokazać kto tu rządzi
Poza tym nie mają żadnych zainteresowań
Żadnej pasji, marzeń
Żadnych pragnień
Nie czytają książek, gazet
Nie interesują ich filmy
A mecz w telewizji oglądają
Bo tak wypada
Bo taka moda
W ich głowach nie rodzą się żadne myśli
Bo przecież mogłyby ich przypadkiem zaboleć
Świat jest dla nich zbyt duży
Więc zamykają go do rozmiaru butelki
I paczki śmierdzących papierosów
Mądrość, logika, inteligencja
Jest dla nich jest zbyt trudna
Więc zastępują ją krzykiem
Przekleństwami
I pięścią
A sens życia?
Oczywiście mają
Zaczyna się każdego dnia
Od kanapki z tanią kiełbasą
Oszukanego bigosu lub cienkiej fasolki po bretońsku
Najtańszych papierosów
A kończy każdego wieczora
Pod stołem w barze
Na wycieraczce pod drzwiami
Lub w Izbie Wytrzeźwień
Czy ci ludzie są szczęśliwi i spełnieni?
Oczywiście
Każdy z nich jest szczęśliwy i spełniony
Kiedy ma pełny brzuch
Jest napruty
Brudny
Śmierdzący
I nie rozumie co się do niego mówi
I tak w kółko życie ich się toczy
Bo przecież nie każdy
Musi męczyć się
Czymś tak zbędnym
I niedorzecznym
Jak ambicjami
Aspiracjami
Poczuciem własnej godności
Czy szacunkiem do siebie samego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz