Operacja nad niebem
Nad naszymi głowami trwa cisza
Która tylko udaje ciszę
Błękit rozpięty jest jak kurtyna
Ale zakrywa scenę pełną światła
Gdzie niewidzialne statki
Rysują kręgi na różnych
częstotliwościach
Radar cywilne, wojskowe i te specjalne śpią
Bo ci nad nami nie płyną w materii
Lecz w drżeniu szybszym niż wzrok
W gęstościach
Które nasze oczy nazywają pustką
Gdzieś tam wysoko
Ktoś przytrzymuje nasze kontynenty
Jakby dzierżył je dłońmi na drżącej kuli
Nasze jądro Ziemi stroją jak jakiś instrument
Żeby pieśń przemiany nie pękła w krzyku i bólu
Słońce wysyła listy ze światła
Zbyt gorące dla naszych ciał
Więc czyta je ktoś od nas mądrzejszy
Tłumaczy na spokojniejsze zdania
I przesyła dalej
Tam, gdzie uczą się świecić
Nad nami krążą strażnicy bram
Architekci ciszy i portali
A gdzieś w oddali
Przesuwają się żywe miasta ze światła
Ogrody gotowe przyjąć tych
Którzy przypomną sobie kim są
A kiedy kurtyna pola magnetycznego
Powoli opadnie
Noc rozchyli powieki
I zobaczymy nie tylko na niebie inne twarze
Nie obcych
Lecz echo samych siebie
Z drogi, którą dopiero
Zaczynamy sobie przypominać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz