Penisy nie znają kopii
Męskie penisy są zwyczajne
Tak powiadają niektórzy
Zwyczajne jak deszcz padający w maju
Jak linia horyzontu w oddali
Jak oddech
A jednak…
Gdy każdy z nich jest napięty
Wygląda majestatycznie
Monumentalnie
Imponująco i osobliwie
Każdy inaczej układa się w dłoni
Każdy ma inną mapę żył
Inną prędkość krwi
Inny sposób w jaki drży
Gdy jest blisko waginy
Żaden nie ma dwóch identycznych krzywizn
Dwóch takich samych żołędzi
Dwóch takich samych momentów
Kiedy skóra nagle staje się zbyt ciasna
I cały świat skupia się w jednym pulsie
Są jak podpisy dawnych mistrzów na spodzie płótna
Ledwo widoczne, a jednak nie do podrobienia
Jeden jest smukły jak trzcina nad wodą
Drugi ciężki, niemal architektoniczny
Trzeci zawstydzony i schowany
Inny z kolei bezczelny
A jeszcze inny prosty i sztywny jak włócznia
I wszystkie…
W tej jednej chwili
Mogą być najpiękniejszą rzeźbą
Jaką kiedykolwiek dotknęły ludzkie palce
Nie trzeba im marmuru
Nie trzeba postumentu
Wystarczy chwila gdy stają
I zamiast walczyć zaczynają wnikać
Dając rozkosz
Ekstazę
I spełnienie marzeń
I oczekiwań
Zwyczajne…
Powiadają niektórzy
A one mówią
Cudownie i niepowtarzalne w każdym napięciu
W każdym skurczu
W każdym upuszczeniu ciężaru
Na kobiecy brzuch
Na udo
Na piersi
Niech sobie będą zwyczajne
One i tak wiedzą
Że to doskonałe dzieło
Wybitnego artysty
Mistrza
Bo przecież wystarczy jedna chwila
Chwila napięcia
Aby nagle okazało się
Że ciało tak samo jak sztuka
Nie zna i nie akceptuje kopii
Bo kiedy wzbiera w nich krew
Budzi się rzeźba
Której nawet czas nie potrafi dokończyć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz