19 marca 2026

Tam gdzie znika odległość

 

Tam gdzie znika odległość

Na granicy ciszy, gdzie myśl się urywa
Rodzi się pytanie — ciche, lecz prawdziwe
Czy świat, który po śmierci w nas się otwiera
Jest miejscem… czy raczej sposobem istnienia?

Nie znajdziesz go w gwiazdach, w próżni, w oddali
Nie świeci jak planeta w kosmicznej dali
On tu jest — ukryty w tej samej przestrzeni
Lecz inną częstotliwość w sobie ma na ziemi

Jak fale, które płyną przez jedno powietrze
Choć niewidzialne — istnieją naprawdę
Tak światy się splatają, przenikają cicho
Ale tylko świadomość otwiera ich okno

Ciało jest filtrem i  zawęża widzenie
Zamyka w materii szerokie istnienie
Uczy nas czasu, co linią się toczy
I przestrzeń wyznacza dla kroków i oczu

A kiedy ten filtr nagle opada
Świadomość się budzi i  już nic jej nie zdradza
Ona była zamknięta w ograniczeń ramie
Ale widzi wszystko jedynym, możliwym  planie

Nie ma już kiedy, nie ma za chwilę
Przyszłość i przeszłość zlewają się w tyle
Jednego momentu  bez końca, bez granic
jak oddech wieczności, bo reszta to na nic

I może ten „tamten” świat nie jest daleko
Lecz bliżej niż myśl, niż puls pod powieką
Może się zdarza, że dotykasz go snem
Gdy ktoś odszedł… a jednak jest obok  jak cień

Więc życie na Ziemi to tylko fragment
Jedna z melodii w ogromnym instrumencie,
A świadomość gra  raz ciszej, raz głośniej
Poznając istnienie… w nieskończonej formie

Początek formularza

Dół formularza

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...