Twardy skurwysyn
Często trzeba być twardym skurwysynem
Często trzeba mocno zacisnąć zęby
I iść dalej, choć wszystko w środku wrzeszczy
I krzyczy przeraźliwie, że już dość
Że wystarczy
Bo życie nie pyta, czy jesteś gotowy
Rzuca w ciebie rachunkami
Niesprawiedliwym szefem
Niedouczonym i tępym lekarzem
Niezrozumieniem
Oskarżeniem i niesprawiedliwa oceną
I głośną muzyką za ścianą
Która staje się nie do zniesienia
Czasem trzeba być twardym skurwysynem
Nie po to, żeby niczego nie czuć
Ale żeby się nie rozpaść od środka
Na kawałki, których nikt nie pozbiera
Gdy choroba siada przy stole jak nieproszony gość
A oczy bliskich uczą cię strachu i niepewności
Bezsilności
Wtedy rozumiesz, że siła
To nie brak łez, czy współczucia
To ten fakt, że mimo wszystko
Wstajesz rano
I robisz to co do ciebie należy
Że robisz to co możesz zrobić najlepiej jak potrafisz
Że czasem musisz walczyć
Robić coś z czego nie koniecznie będziesz dumny
Nie dlatego, że jesteś niezniszczalny
Nie dla tego, że chcesz pokazać jaki jesteś wspaniały
Ale dlatego, że ktoś musi nieść ten ciężar
Choćby drżącymi rękami
I czasem ten ciężar zaczyna mówić
Najpierw szeptem
Że już nie dasz rady
Że to wszystko może nie ma sensu
A potem krzyczy, żeby to do ciebie na pewno dotarło
Noce robią się dłuższe niż powinny
A myśli krążą jak bezpańskie psy
Które gryzą, szarpią i nie odpuszczają
W pracy patrzą na ciebie jakoś tak dziwnie inaczej
Sąsiedzi nagle przestają mówić ci dzień dobry
A w domu panuje cisza, która boli bardziej niż krzyk
Znosisz to wszystko cierpliwie
Bez użalania się
Z cierpliwością i pokorą
Bo wiesz, że nie masz na to żadnego wpływu
Że tak nie powinno być
Ale także wiesz
Że ty
Właśnie tak powinieneś
Że tak trzeba
Ale w końcu przychodzi ta chwila
Że pękasz gdzieś w środku
Cicho, bez świadków
Bez wielkich słów
Ale właśnie tam
W tym pęknięciu
Jest coś jeszcze
Upór
Brudny, zmęczony
Wściekły na wszystko i wszystkich
Ale żywy
I to on każe ci znowu wstać
Choć ręce drżą bardziej niż wczoraj
Choć serce bije jakby chciało uciec
Choć boli cię ciało i dusza
Bo nawet jeśli jesteś twardym skurwysynem
Takim aż do bólu
To gdzieś pod tą skorupą
Wciąż jesteś człowiekiem
Pełnym miłości, współczucia i nadziei
I to jest właśnie ta twoja siła
Wsparcie i odpowiedzialność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz