22 marca 2026

Twardy skurwysyn

 

Twardy skurwysyn

Często trzeba być twardym skurwysynem

Często trzeba mocno zacisnąć zęby
I iść dalej, choć wszystko w środku wrzeszczy
I krzyczy przeraźliwie, że już dość

Że wystarczy

Bo życie nie pyta, czy jesteś gotowy
Rzuca w ciebie rachunkami
Niesprawiedliwym szefem

Niedouczonym i tępym lekarzem

Niezrozumieniem

Oskarżeniem i niesprawiedliwa oceną
I głośną muzyką za ścianą

Która staje się nie do zniesienia

Czasem trzeba być twardym skurwysynem
Nie po to, żeby niczego nie czuć
Ale żeby się nie rozpaść od środka
Na kawałki, których nikt nie pozbiera

Gdy choroba siada przy stole jak nieproszony gość
A oczy bliskich uczą cię strachu i niepewności

Bezsilności


Wtedy rozumiesz, że siła
To nie brak łez, czy współczucia


To ten fakt, że mimo wszystko
Wstajesz rano

I robisz to co do ciebie należy

Że robisz to co możesz zrobić najlepiej jak potrafisz

Że czasem musisz walczyć

Robić coś z czego nie koniecznie będziesz dumny

Nie dlatego, że jesteś niezniszczalny

Nie dla tego, że chcesz pokazać jaki jesteś wspaniały
Ale dlatego, że ktoś musi nieść ten ciężar
Choćby drżącymi rękami

I czasem ten ciężar zaczyna mówić
Najpierw szeptem
Że już nie dasz rady
Że to wszystko może nie ma sensu

A potem krzyczy, żeby to do ciebie na pewno dotarło

Noce robią się dłuższe niż powinny
A myśli krążą jak bezpańskie psy
Które gryzą, szarpią i nie odpuszczają

W pracy patrzą na ciebie jakoś tak dziwnie inaczej
Sąsiedzi nagle przestają mówić ci dzień dobry
A w domu panuje cisza, która boli bardziej niż krzyk

Znosisz to wszystko cierpliwie

Bez użalania się

Z cierpliwością i pokorą

Bo wiesz, że nie masz na to żadnego wpływu

Że tak nie powinno być

Ale także wiesz

Że ty

Właśnie tak powinieneś

Że tak trzeba

Ale w końcu przychodzi ta chwila
Że pękasz gdzieś w środku
Cicho, bez świadków
Bez wielkich słów

Ale właśnie tam
W tym pęknięciu
Jest coś jeszcze

Upór

Brudny, zmęczony
Wściekły na wszystko i wszystkich
Ale żywy

I to on każe ci znowu wstać
Choć ręce drżą bardziej niż wczoraj
Choć serce bije jakby chciało uciec

Choć boli cię ciało i dusza

Bo nawet jeśli jesteś twardym skurwysynem
Takim aż do bólu
To gdzieś pod tą skorupą
Wciąż jesteś człowiekiem

Pełnym miłości, współczucia i nadziei

I to jest właśnie ta twoja siła

Wsparcie i odpowiedzialność

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie czyń z cierpienia swojego domu

  Nie czyń z cierpienia swojego domu Jeśli żyjesz w świecie, gdzie ból jest codziennością Gdzie umysł twój krzyczy głośniej niż tłum A...