Pomiędzy pełnią, a pustką
Nawet jeśli szklanka do połowy jest pełna
To przecież w tej samej chwili do połowy
jest pusta
Między tym, co mamy, a tym, czego brak
Rozciąga się cicha, bezwzględna i niewidzialna równowaga
Ja patrzę i widzę nadzieję w przejrzystej wodzie
Ale ktoś inny dostrzeże tylko brakujące krople
Prawda nie stoi po żadnej ze stron
Ona mieszka dokładnie pośrodku
Bo życie nie pyta, jak chcesz je nazwać
Czy pełnią, czy pustką. Dla życia nie ma
różnicy
To my nadajemy znaczenie połowom
Choć całość zawsze była, jest i będzie w naszej dłoni
A więc gdy znów spojrzysz w tę samą szklankę
To nie pytaj ile brakuje, ani ile zostało
Bo prawdziwy sens nie kryje się w jej podziale
Prawdziwy sens kryje się w tym czy potrafisz się napić
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz