Zapach zwątpienia
Czułem zapach twojego strachu
Gorzki jak dym po zgaszonym ogniu
Lepki, wślizgujący się w ciszę między słowami
Przerażenie drżało w powietrzu
Jak cienka nić, gotowa pęknąć tu i teraz
I wątpliwości ciężkie, niewypowiedziane
Które osiadały na skórze jak chłód poranka
Czułem też twoje zwątpienie
Całkowite, głębokie jak studnia bez dna
Do której nikt nigdy nie zaglądał
I czułem jeszcze smutek
Cichy, niemal delikatny, ale taki poruszający
Splątany z myślami, które nie dawały spokoju
I niepewność, która rosła jak zbliżający się zmierzch
Nie stałem obok ciebie bezsilny
Chociaż przez chwile tak właśnie się czułem
Wdychałem twój świat
Tak, jakby był moim własnym
I oddałem ci całego siebie
Z moją siłą i mocą aby cię wesprzeć
I uspokoić twoje lęki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz